w filmach występowały często dzikie zwierzęta. Shipman bardzo lubiła pracować ze zwierzęcymi aktorami, domagała się dla nich szacunku równego „zwykłym” aktorom i zabraniała używania wobec nich bicza czy łańcuchów. Z czasem przygarnęła ok. 70 uratowanych dzikich zwierząt, które zostawały aktorami w jej filmach.

Jednak z czasem jej studio zaczęło borykać się problemami finansowymi. Shipman zaczęła głodować, miała problemy z utrzymaniem zwierząt i przetrwaniem trudnych zim na farmie w Idaho, gdzie mieściła się jej firma. Ostatecznie zlikwidowała studio, a zwierzęta oddała do zoo w San Diego.

Pozostała jednak nadal aktywna – pisała artykuły, scenariusze i powieści. Jednak o jej twórczości zupełnie zapomniano. Do tego stopnia, że organizacja Motion Picture Relief Fund, mająca na celu wspieranie weteranów przemysłu filmowego, odmówiła jej wsparcia, ze względu na brak znaczących dokonań.

Zmarła w 1970 r.