Opuszczona kanonia nie miała wysokiego standardu, brak było w niej łazienki i grasowały w niej myszy, ale za to był przy niej ogród i piękny widok na Zalew Wiślany, rozpościerający się aż po Mierzeję.

Pod jej kierownictwem bogate zbiory archiwum zostały na nowo uporządkowane i oznaczone. Jej największą zasługą było jednak ocalenie tych zbiorów. Jesienią 1944 spakowała starannie zasoby archiwum fromborskiego do skrzyń, ażeby przetransportować je na Zachód. Transport nie doszedł do skutku i zbiory zostały przejęte przez Rosjan, następnie wywiezione do Rosji i dopiero w 1951 (według innego źródła po śmierci Stalina) zwrócone partiami do Polski. Dzięki temu zabiegowi nie uległy dewastacji i zniszczeniu w wojennej pożodze jak w wielu innych przypadkach.

Pod koniec sierpnia 1944 jego dom jej rodziców w Królewcu został zniszczony wskutek bombardowań lotnictwa sowieckiego, a ojciec Arthur Birch-Hirschfeld został raniony w głowę. Po tym zdarzeniu rodzice przyjechali do Fromborka i zamieszkali w mieszkaniu córki, stąd ojciec nadal jeździł dwa razy w tygodniu do Królewca, gdzie prowadził praktykę okulistycznąDas Ostpreußenblatt, Jahrgang 13, Folge 47, 24. November 1962, Der sinnende Tod, str. 13.