Odpalone przez nie z zaskoczenia torpedy zatopiły flagowy okręt Kurity – krążownik ciężki „Atago” i jego siostrzaną jednostkę krążownik „Maya”. W wyniku ataku ciężko uszkodzony został krążownik „Takao”. Po tych stratach japoński zespół stracił swój podstawowy atut, jakim było zaskoczenie, co więcej plan już wtedy niejako nie udał się, gdyż zespół został dostrzeżony wcześniej niż przynęta adm. Ozawy.
Lotniskowce amerykańskie prawie natychmiast po otrzymaniu informacji rzuciły samoloty do ataku. Pierwsi wszakże z powietrza zaatakowali Japończycy z lotnisk lądowych na Luzonie, atakując grupę czterech lotniskowców adm. Teda Shermana (duże lotniskowce „Essex” i „Lexington”) oraz lekkie („Princeton” i „Langley”). Japońscy lotnicy ponieśli ogromne straty na skutek przeciwdziałania myśliwców pokładowych, lecz gdy wydawało się, że atak został odparty, niebo było czyste, a radar nie wykazywał żadnych obcych maszyn, ok. 9.39 z chmury znurkował pojedynczy bombowiec nurkujący D4Y Suisei (Judy) i trafił bombą w pokład lotniskowca „Princeton”. Bomba eksplodowała w piekarni okrętowej, a płomienie szybko dotarły do pokładu hangarowego, gdzie stało sześć samolotów torpedowych, które natychmiast zajęły się ogniem. Zaczęły się wewnętrzne eksplozje i wiadomo było, że okręt jest skazany na zagładę.