Udział Ukraińców w tłumieniu powstania warszawskiego – zaangażowanie ukraińskich kolaborantów na służbie niemieckiej w zdławienie powstania warszawskiego w 1944 roku.
Zagadnienie to budzi w Polsce duże emocje, a jednocześnie narosło wokół niego wiele mitów i przekłamań. Latem 1944 roku wśród mieszkańców Warszawy powszechne było przekonanie, podsycane zresztą przez powstańczą prasę i propagandę, iż jednostki złożone z Ukraińców odgrywają kluczową rolę w pacyfikacji polskiej stolicy. Miały one jednocześnie dopuszczać się szczególnie okrutnych zbrodni wojennych. Owo przekonanie utrwaliło się w polskiej pamięci historycznej, znajdując odzwierciedlenie w powojennych relacjach i zeznaniach, w niektórych pracach historycznych, a także w literaturze wspomnieniowej i pięknej.
Faktem jest, że do stłumienia powstania Niemcy wykorzystali liczne jednostki kolaboranckie, złożone z byłych obywateli ZSRR oraz mieszkańców Kresów Wschodnich. Wśród nich znalazły się także jednostki złożone z Ukraińców, z których największą był Ukraiński Legion Samoobrony. Łączna liczebność oddziałów o ukraińskim składzie etnicznym sięgała prawdopodobnie 1,5 tys. ludzi.
Ukraińscy kolaboranci odegrali jednak marginalną rolę w tłumieniu powstania i towarzyszących mu zbrodniach. Z wyjątkiem dwóch kompanii policyjnych, które stacjonowały w Warszawie w momencie jego wybuchu, większość oddziałów o ukraińskim składzie etnicznym weszła do walk dopiero we wrześniu 1944 roku. Ich dokładny szlak bojowy jest trudny do odtworzenia, a domniemania dotyczące udziału w zbrodniach odnoszą się jedynie do jednej kompanii policyjnej operującej w rejonie al. Szucha.
Ukraińskie jednostki kolaboracyjne walczące w Warszawie latem 1944 roku W składzie garnizonu Warszawy Z ustaleń historyków polskich i niemieckich wynika, że 1 sierpnia 1944 roku w Warszawie stacjonowały dwa oddziały złożone z Ukraińców: kompania policyjna w rejonie al. Szucha, na terenie tzw. dzielnicy policyjnej. Liczyła około 80–150 ludzi. Według Marcina Majewskiego jest prawdopodobne, że była ona częścią 32. batalionu Schutzmannschaft der Sicherheitspolizei (SMdS), który w maju lub czerwcu 1944 roku przerzucono ze Lwowa i Lublina do Warszawy. oddział w sile kompanii w gmachu Akademii Nauk Politycznych przy ul. Wawelskiej 56 na Ochocie. Liczył nie więcej jak 150 ludzi. Marcin Majewski nie wyklucza, że elementy tego oddziału mogły znajdować się także w innych punktach na terenie Warszawy obsadzonych przez SS: w szkole zawodowej przy ul. Tarczyńskiej 8 na Ochocie oraz na Żoliborzu.
Dodatkowo około 40 Ukraińców wchodziło w skład załogi Pawiaka. Ponadto nieustalona ich liczba służyła w szeregach policji przemysłowej (Werkschutzpolizei) oraz w załodze wychowawczego obozu pracy przy ul. Litewskiej. thumb|Ofiary egzekucji przy ul. Marszałkowskiej 111 Wiele kwestii dotyczących ukraińskich kompanii oraz ich działań pozostaje niejasnych. Między innymi, jedynym źródłem wskazującym na obecność Ukraińców w gmachu Akademii Nauk Politycznych jest relacja ppor. Jerzego Modro ps. „Rarańcza”, zastępcy komendanta Reduty Wawelskiej, którą przytacza w swej monografii Adam Borkiewicz. Jednocześnie w ocenie Grzegorza Motyki i Huberta Kuberskiego nie ma przekonujących dowodów, które wskazywałyby, że ukraińskie kompanie dopuściły się mordów na polskiej ludności cywilnej. Dotyczy to zwłaszcza członków oddziału stacjonującego przy ul. Wawelskiej, którzy – wedle słów Motyki – „nie wyróżnili się niczym szczególnym”.
W relacjach polskich świadków znajdują się jednak wzmianki o „Ukraińcach”, którzy uczestniczyli w wysiedlaniu ludności Śródmieścia Południowego oraz dopuszczali się w tym rejonie mordów i gwałtów: m.in. na terenie Ogródka Jordanowskiego przy ul. Bagatela i przed apteką „Anca” przy ul. Marszałkowskiej. Jest możliwe, że wśród sprawców tych zbrodni byli członkowie wspomnianej ukraińskiej kompanii policyjnej. Należy jednak mieć na uwadze, że w skład sił dowodzonych przez komendanta SD i policji bezpieczeństwa w dystrykcie warszawskim SS-Standartenführera Ludwiga Hahna, obsadzających „dzielnicę policyjną”, obok kompanii Ukraińców wchodziły także kompania Kozaków oraz kompania kaukaska – prawdopodobnie należące do wspomnianego 32. batalionu SMdS. Później siły Hahna zostały jeszcze wzmocnione o 3 Cudzoziemski Szkolny Batalion SS „Konitz” (3. fremdvölkisches SS Ausbildungs-Bataillon Konitz) o nieustalonym składzie etnicznym. Ponadto w ocenie Huberta Kuberskiego nie można wykluczyć, że ukraińska kompania z al. Szucha bywa mylona z białoruskim 13. batalionem policji pomocniczej (Schutzmannschafts-Bataillon der Sicherheitspolizei 13), który w niepełnym składzie przebywał w „dzielnicy policyjnej” co najmniej od 3 sierpnia. Jednocześnie zachowane niemieckie dokumenty nie dostarczają odpowiedzi na pytanie, czy ukraińska kompania policyjna uczestniczyła w walkach z polskimi powstańcami oraz czy poniosła jakiekolwiek straty.
W meldunku sytuacyjnym komendanta Obszaru Warszawskiego Armii Krajowej gen. Albina Skroczyńskiego ps. „Łaszcz” znalazła się informacja, że Ukraińcy pochodzący z terenów Ukraińskiej SRR znajdowali się w załodze niemieckiego samochodu pancernego, która 3 sierpnia 1944 roku dokonała masakry kilkudziesięciu mieszkańców kamienic przy ul. Marszałkowskiej 109, 111, 113. Informację tę miano uzyskać podczas przesłuchania ujętych sprawców. Z tego powodu niektórzy polscy historycy byli skłonni przypuszczać, że wśród odpowiedzialnych za tę zbrodnię byli ukraińscy policjanci stacjonujący w rejonie al. Szucha.
Ukraiński Legion Samoobrony Największą zwartą jednostką ukraińską, którą niemieckie dowództwo skierowało do Warszawy, był Ukraiński Legion Samoobrony (ukr. Український Легіон Самооборони), występujący również pod niemiecką nazwą Schützmannschaft Bataillon der Sipo 31.
Rozkaz wzięcia udziału w tłumieniu polskiego powstania dotarł do Legionu w drugiej połowie sierpnia 1944 roku. W szeregach jednostki panowała w tym czasie napięta atmosfera, czego przyczyną była wcześniejsza decyzja Niemców o jej przerzuceniu z częściowo zamieszkanych przez ludność ukraińską ziem nadbużańskich do etnicznie polskich okolic Miechowa. Kierownictwo polityczne ULS sprzeciwiło się rozkazowi udania się do Warszawy, gdyż w jego przekonaniu oddalało to perspektywę walki o niepodległość Ukrainy, a zarazem sprowadzało Legion wyłącznie do roli niemieckiej jednostki policyjnej. W konsekwencji jeden z politycznych liderów ULS, Mychajło Sołtys ps. „Czerkas”, zaginął bez wieści, najprawdopodobniej zatrzymany i zamordowany przez Gestapo. Inny lider, Wołodymyr Trojan, zdezerterował, wcześniej bezskutecznie wzywając członków ULS, by poszli w jego ślady. Ostatecznie w ramach demonstracji siły Niemcy otoczyli Bukowską Wolę, w której kwaterował Legion. Ukraińska jednostka została wtedy rozczłonkowana, a spośród policjantów sformowano wydzieloną grupę bojową, która została skierowana do Warszawy. Na jej czele stanął płk Petro Diaczenko, oficer niedawno przydzielony do ULS, który według niektórych źródeł posiadać miał silne związki z niemiecką Sicherheitsdienst. Pewne przesłanki wskazują, że do walki z polskim powstaniem w Warszawie mógł on zgłosić się na ochotnika.
Wraz z Diaczenką do Warszawy udało się około 1/3 stanu osobowego ULS. Byli to prawdopodobnie ochotnicy, a być może żołnierze nieżonaci lub wytypowani przez niemieckie dowództwo jako „wichrzyciele”. Według źródeł niemieckich w tłumieniu powstania uczestniczyło 219 członków ULS (wliczając sanitariuszki), którym towarzyszyło dwóch niemieckich funkcjonariuszy Sicherheitspolizei. Część autorów jest skłonna szacować liczebność grupy bojowej ULS nawet na około 400 ludzi, jednakże zdaniem Marcina Majewskiego są to szacunki znacznie zawyżone. Wśród policjantów skierowanych do Warszawy znaleźli się m.in. dowódcy 2. i 4. sotni liniowych: Mychajło Karkoć i Soreslaw Borysten.
ULS najprawdopodobniej znalazł się w Warszawie na początku września 1944 roku, z pewnością przed 4 września. Walczył tam przez około 2–3 tygodnie; miasto opuścił nie wcześniej jak po 13 września i nie później jak 23 września. Ustalenie, jak dokładnie przebiegał jego szlak bojowy, budzi jednak szereg trudności. Prawdopodobnie Niemcy pierwotnie zamierzali użyć ULS podczas generalnego szturmu na Stare Miasto, lecz wobec opuszczenia tej dzielnicy przez powstańców (1–2 września) jednostkę przerzucono na Powiśle. Zeznania jednego z byłych legionistów sugerują, że ULS operował w rejonie ówczesnej ul. 6 Sierpnia (ob. al. Wyzwolenia), aczkolwiek stoi to w sprzeczności z opisami topografii terenu walk, znajdującymi się w zeznaniach zarówno jego samego, jak i innych legionistów. Jest więc możliwe, że podczas walk na Powiślu legion zajmował pozycje wzdłuż obecnego Wybrzeża Kościuszkowskiego (pomiędzy mostem Poniatowskiego a ul. Karową). Następnie legioniści prawdopodobnie wzięli udział w walkach na Solcu. W swym artykule z 2005 roku Marcin Majewski przypuszczał, że ULS zajmował wtedy pozycje między współczesnym parkiem Marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego a brzegiem Wisły, skąd nacierał na północ w kierunku ulic Wilanowskiej i Ludnej. Nie wykluczał również, że ULS przerzucono z Wybrzeża Kościuszkowskiego w rejon na wschód od ul. Frascati. W kolejnym artykule, opublikowanym 19 lat później, przychylał się jednak do hipotezy, że w czasie walk o Powiśle Czerniakowskie legioniści nacierali wzdłuż ul. Smolnej w kierunku ul. Rozbrat. Przy tej ostatniej ulicy ULS mógł zajmować pozycje w ostatnim tygodniu swojego pobytu w Warszawie, uczestnicząc w blokadzie okrążonego powstańczego zgrupowania na Solcu. Przeciwnikami legionistów byli w tym czasie żołnierze Armii Krajowej ze Zgrupowania „Radosław” i/lub Zgrupowania „Kryska” oraz przerzucone z prawego brzegu Wisły pododdziały 1 Armii Wojska Polskiego.
Według danych niemieckich w okresie od 4 do 13 września ULS poniósł straty w wysokości 10 zabitych i 34 rannych (20% stanu osobowego). Przesłuchiwani po wojnie legioniści szacowali natomiast straty swojej jednostki na około 20–30 zabitych. Hubert Kuberski przypuszcza, że największe straty ULS musiał ponieść w czasie walk na Solcu. Majewski, opierając się na analizie niemieckich dokumentów, uważa natomiast, że ULS największe straty odniósł w swym pierwszym starciu z powstańcami na Powiślu (4 września), kiedy to polec miało sześciu legionistów.
Ukraińskim legionistom zazwyczaj przypisywana jest jedna zbrodnia wojenna w Warszawie, tj. zgwałcenie i zamordowanie trzech polskich kobiet przy ul. Bednarskiej 23. Jak wskazuje jednak Majewski, ani protokoły Polskiego Czerwonego Krzyża, ani zeznania Danuty Karczewskiej, która odnalazła zwłoki ofiar, nie zawierają żadnych wskazówek na temat sprawców, a w szczególności w żaden sposób nie wiążą tej zbrodni z członkami ULS czy też jakimikolwiek innymi Ukraińcami. Nie jest również znana dokładna data mordu, ani nawet data odnalezienia zwłok ofiar. Wiadomo jednocześnie, że w czasie walk powstańczych rejon ul. Bednarskiej był obszarem działania także innych jednostek niemieckich i kolaboracyjnych.
Policjantom z ULS zarzucano również wymordowanie pacjentów i personelu jednego z powstańczych szpitali na Powiślu Czerniakowskim, jednakże ze względu na fakt, że źródłem tego oskarżenia jest publikacja o charakterze propagandowym, którą wydano po wojnie w ZSRR, nie można go uznać za w pełni wiarygodne. Jednocześnie nie można go jednak całkowicie dezawuować, gdyż nie jest wykluczone, że autor tej publikacji miał dostęp do protokołów zeznań byłych legionistów, znajdujących się w archiwach KGB.