Staliśmy jak dwa sny – powieść historyczno-fantastyczna Teodora Parnickiego wydana w 1973 roku, stanowiąca kontynuację Muzy dalekich podróży.
Okoliczności wydania Parnicki napisał ten utwór w latach 1971-1972. Tekst powieści został oddany do druku we wrześniu 1972, druk ukończono w marcu 1973 roku. Książka ukazała się w nakładzie 10 tysięcy 350 egzemplarzy staraniem Instytutu Wydawniczego "Pax". Tytuł powieści wskazuje na związki autora z twórczością Słowackiego. Został wzięty z IV pieśni Beniowskiego, z dwuwiersza: Między kolumny na niebie się kryśląc / Staliśmy jak dwa sny – oboje – myśląc.
Czwarte królestwo polskie W powieści Parnicki kontynuuje wątek czwartego królestwa polskiego podjęty w Muzie dalekich podróży. Po pierwszym królestwie z lat 1027-1079, drugim – 1295-1795, trzecim – 1815-1830, powstaje czwarte, którego w rzeczywistości nie było, trwające od 1833 do 1851 roku. W wyniku zwycięstwa powstańców listopadowych nad Rosjanami dochodzi do jego powstania, po osiemnastu latach abdykuje król, upada rząd, minister do spraw wojskowych rozwiązuje wojsko. Większość żołnierzy składa przysięgę na wierność carowi rosyjskiemu, znowu królowi Polski. Czwarte królestwo znika i powraca trzecie.
Pozornie wydaje się, że zakończył się fantastyczny meander i historia może wrócić do pierwotnego łożyska. Sprawa nie wygląda jednak tak prosto. Skoro bowiem nie byto klęski powstania i Wielkiej Emigracji, nie powstały wielkie popowstaniowe tragedie. Inaczej też potoczyły się losy romantycznych poetów. Krasiński kontynuował z powodzeniem swą karierę powieściopisarza i został prorosyjskim dyplomatą. Mickiewicz odszedł do polityki. Nie można tych zmian odwołać. Wraz z ogłoszeniem trzeciego królestwa Krasiński nie staje się tym samym autorem Nie-boskiej komedii. Parnicki rozwiązuje więc problem w sposób jedyny możliwy, przenosi czwarte królestwo w sferę snu: znowu papieżem jest Pius IX, Piotr Wysocki nie jest kardynałem, a Słowacki od kilku lat spoczywa w grobie.
Ponad czasem Staliśmy jak dwa sny rozgrywa się w jakimś ponad-czasie, bo ani nie w czasie współczesnym autorowi, ani nie w czasie Mickiewicza i Słowackiego. Parnicki jest razem ze swoimi bohaterami w XIX i XX wieku, w starożytnym Rzymie, chińskim Charbinie, i w Meksyku. Swobodnie rozmawiają ze sobą idee Tołstoja i myśli Freuda. Pisarz swobodnie porusza się w żywiole czasu, zachowując niezależność od niego.
Dzięki rozmaitym wynalazkom (Parnicki nie zagłębia się w szczegóły techniczne) możliwe są podróże w czasie lub przynajmniej wymiana pism między epokami lub przysłuchiwanie się minionym i przyszłym rozmowom. W Staliśmy jak dwa sny pojawiają się więc: wellsowski wehikuł czasu i niewidzialny człowiek, pociąg cofający się w czasie, czarodziejskie przestrzenie, w których znikają ściany, a bohaterowie mogą przenikać do zamkniętych wnętrz. Wszystko to jest potrzebne autorowi, by swobodnie przemieszczać się między epokami.
Przeciw powieści Pisarz konsekwentnie nazywa Staliśmy jak dwa sny powieścią, choć utwór w wielu aspektach przeciwstawia się tradycyjnej powieści. Klasyczną narrację zastępuje nieustanna dyskusja postaci autora (zmieniającego kilkukrotnie skórę) oraz grona osób ze świata literatury i nauki. Zamiast zdarzeń, przyczyn i skutków istnieje ciąg zdarzeń, które mogłyby się zdarzyć, jak przetrwanie Królestwa Polskiego po zwycięskim powstaniu listopadowym. Z tego wypływa wszechwładza trybu warunkowego, która prowadzi do nader zawikłanej konstrukcji zdań. Powieść nie przynosi sądów, tylko poglądy. Autor zrywa z pisarską skromnością czy wręcz nieobecnością, rozgaduje się o swej twórczości, jakby prowadził wykład uniwersytecki. Świadomie i konsekwentnie walczy z powieściową iluzją. Dyskusja pomiędzy autorem a czytelnikiem czy krytykami odbywa się na każdej niemal stronie powieści.
Przypisy . . . . . . .
Bibliografia
Kategoria:Twórczość Teodora Parnickiego