Zatrucie słodyczami w Bradford – przypadkowe zatrucie arszenikiem dużej partii cukierków, do którego doszło w 1858 roku w Bradford w Anglii. Około 2 kg słodyczy trafiło do sprzedaży. W wyniku zatrucia zmarło około 20 osób, a ponad 200 doznało zatrucia arszenikiem.
Fałszowanie artykułów spożywczych stanowiło w Wielkiej Brytanii zjawisko znane już od czasów średniowiecza, ale od 1800 roku, wraz z szybką urbanizacją i rozwojem handlu detalicznego, stało się narastającym problemem. Wzrost cen cukru sprawił, że jego zastępowanie zamiennikami stało się powszechną praktyką. W przypadku cukierków produkowanych w Bradford cukiernik miał zakupić sproszkowany gips, ale w wyniku pomyłki w hurtowni chemicznej dostarczono mu arszenik.
Trzej mężczyźni – farmaceuta, który sprzedał arszenik, jego pomocnik oraz producent cukierków – zostali aresztowani, jednak wszyscy zostali uniewinnieni po tym, jak sędzia uznał zdarzenie za przypadkowe i stwierdził, że nie ma podstaw do postawienia któremukolwiek z nich zarzutów. Śmierć ofiar stała się jednym z czynników prowadzących do uchwalenia ustawy o fałszowaniu żywności i napojów w 1860 roku, choć ustawa ta była krytykowana za niejasne zapisy i zbyt niskie kary, które nie stanowiły skutecznego środka odstraszającego. Tragedia w Bradford odegrała także rolę w przyjęciu ustawy aptekarskiej w 1868 roku.
Tło historyczne
Fałszowanie żywności było praktykowane w Wielkiej Brytanii już przed średniowieczem, jednak od 1800 roku – wraz z przyspieszającą urbanizacją i rosnącym udziałem żywności kupowanej w sklepach – stało się powszechnym problemem. Motywem dodawania domieszek była oszczędność; cukier kosztował na przykład 6½ pensa za funt, podczas gdy jego zamiennik zaledwie ½ pensa za funt. Domieszki dzieliły się na trzy grupy: nieszkodliwe, takie jak cykoria w kawie, mąka w musztardzie czy rozcieńczanie mleka wodą; niejadalne, wśród których znajdowały się ałun, gips lub kreda dodawane do białego pieczywa oraz liście drzew i krzewów mieszane z liśćmi herbaty; niebezpieczne, do których należały sole miedzi i tetratlenek triołowiu stosowane jako barwniki spożywcze, chlorek rtęci dodawany do sera oraz arsen, kwas siarkowy i kwas azotowy.
Chemik odegrał kluczową rolę w dziedzinie analizy żywności jako mikroskopista analityczny, który ustalił skalę fałszowania produktów spożywczych. W latach 1850–1856 zbadał 3000 próbek żywności i stwierdził, że 65% z nich zawierało domieszki. Osoby zajmujące się fałszowaniem żywności posługiwały się slangiem, aby ukryć swoje praktyki. Wśród określeń używanych dla domieszek znajdowały się m.in. „daff”, „duck”, „duff”, „derby”, „multum”, „flash” i „stuff”. W Bradford – przemysłowym mieście w West Riding of Yorkshire – jedną z lokalnych nazw było słowo „daft”. alt=|mały|250x250px|Tritlenek diarsenu w formie krystalicznej W epoce wiktoriańskiej arszenik był składnikiem wielu artykułów gospodarstwa domowego, w tym leków (zarówno do użytku zewnętrznego, jak i wewnętrznego), świec, tapet, tkanin obiciowych oraz barwników spożywczych. Stosowano go również jako truciznę w celach zabójstwa. Tak wiele osób padało ofiarą zatrucia arszenikiem – zarówno celowego, jak i przypadkowego – że w 1851 roku wprowadzono ustawę arszenikową, pierwszą w Wielkiej Brytanii regulację mającą na celu kontrolę sprzedaży substancji trującej. Zgodnie z nią arszenik mógł być sprzedawany wyłącznie osobom dorosłym, każda transakcja musiała być odnotowana w księdze z podpisami sprzedawcy i nabywcy, a w przypadku nieznanego kupującego wymagany był świadek. Arszenik nieprzeznaczony do celów leczniczych należało barwić sadzą lub indygo, aby odróżnić go od innych białych proszków znajdujących się w obrocie. Ustawa nie wprowadzała ograniczeń co do tego, kto mógł prowadzić sprzedaż arszeniku – nie wymagano żadnej licencji, a każdy handlowiec mógł go oferować, pod warunkiem prowadzenia rejestru transakcji.
Chociaż ustawa wprowadziła kontrolę nad sposobem sprzedaży arszeniku, nie położyła kresu problemom związanym z tą trucizną ani jej powszechnemu stosowaniu w artykułach gospodarstwa domowego. W 1860 roku w czasopiśmie „The Lancet” pisano:„Jak skazać kogoś za otrucie arszenikiem, gdy damy używają arszenikowych kosmetyków; gdy cukiernicy sprzedają słodycze zawierające arszenik; gdy tapeciarze pokrywają nasze ściany tapetami nasyconymi arszenikiem i wypełniają powietrze drobnym arszenikowym pyłem; a przede wszystkim – gdy chemicy sprzedają arszenik jako proszek do zębów i oznaczają go jako rtęć?” mały|Mapa części Bradford z 1863 roku, przedstawiająca położenie Stone Street i Greenmarket Tritlenek diarsenu, znany również jako arszenik, to przemysłowo wytwarzany związek nieorganiczny o wzorze . Ma postać białego proszku lub bezbarwnych kryształów przypominających cukier albo piasek. Stosowany jest jako środek do konserwacji drewna oraz pestycyd. W stanie stałym jest bezsmakowy, natomiast w roztworze odznacza się „bardzo delikatnym smakiem – początkowo lekko słodkawym, później z ledwie wyczuwalnym metalicznym posmakiem”.
William Hardaker, znany wśród mieszkańców jako „Humbug Billy”, sprzedawał słodycze ze stoiska na Greenmarket w centrum Bradfordu. Zaopatrywał się u Josepha Neala, który wyrabiał cukierki kilkaset metrów dalej, przy Stone Street. Były to miętowe pastylki, przygotowywane przez zmieszanie olejku miętowego z bazą składającą się z cukru, wody i gumy naturalnej; otrzymaną masę rozkładano na deskach, suszono, a następnie krojono w kształty pastylek. Ponieważ cukier był stosunkowo drogi, Neal zastępował jego część sproszkowanym gipsem; później tłumaczył się słowami: „gdzie ja używam funta, inni używają całej tony”.
Przebieg zdarzeń
W tygodniu poprzedzającym sobotni targ Neal miał przygotować dla Hardakera kolejną partię pastylek, ale zabrakło mu „daftu”. Poprosił więc swojego lokatora, Jamesa Archera, by udał się do apteki w oddalonym o osiem kilometrów Shipley i kupił sproszkowany gips. Właściciel apteki, Charles Hodgson, leżał chory w łóżku, więc obsługę prowadził jego pomocnik William Goddard, któremu powiedziano, że zamiennik znajduje się w beczce na strychu. Goddard pracował u Hodgsona zaledwie od kilku tygodni i liczył na przyjęcie na praktykę. Gdy Archer poprosił o „daft”, Goddard poszedł na strych i wziął pięć kilogramów proszku z beczki. Nie zauważył, że na strychu stały dwie identyczne beczki – sięgnął po tę zawierającą tritlenek diarsenu. Etykieta z nazwą substancji znajdowała się wyłącznie na spodzie.
Neal zatrudnił doświadczonego cukiernika Jamesa Appletona do wyrobu pastylek. Obaj zauważyli, że nowa dostawa „daftu” była inna niż zwykle: Appleton uznał, że masa była bardziej sypka i gładka niż zazwyczaj, a gotowe pastylki miały ciemniejszy odcień niż te, do których byli przyzwyczajeni. Appleton, który pracował w bezpośrednim kontakcie z arszenikiem, zachorował i zaczął cierpieć na silne wymioty, a Neal, który od czasu do czasu próbował pastylek, by sprawdzić ich jakość, również zaczął wymiotować. Żaden z nich nie powiązał jednak swoich dolegliwości z cukierkami.
30 października 1858 roku Hardaker odebrał od Neala partię 18 kilogramów miętowych pastylek. Zauważył ich nietypowo ciemniejszy odcień w porównaniu z wcześniejszymi dostawami, co pozwoliło mu wynegocjować cenę 7½ pensa za funt – o pół pensa niższą niż zwyczajowa. Hardaker sprzedawał cukierki po 57 gramów za 1½ pensa. Sam skosztował kilku pastylek i około godziny 17:30 zaczął odczuwać dolegliwości. Wrócił wówczas do domu, pozostawiając stragan pod opieką pomocnika aż do zamknięcia o 23:30. Do tego czasu sprzedano około tysiąca sztuk zatrutych słodyczy.
Śledztwo, aresztowania i proces sądowy
W niedzielę rano lokalna policja otrzymała informację o śmierci Elija Wrighta oraz dwóch chłopców w wieku 9 i 14 lat, synów Johna Scotta. Początkowo podejrzewano cholerę, co było częstym błędem diagnostycznym: objawy zatrucia arszenikiem (wymioty, bóle brzucha, biegunka) były niemal identyczne z objawami cholery, a w Anglii trwała właśnie pandemia tej choroby. Gdy w ciągu dnia napływały kolejne doniesienia o zgonach, do akcji wkroczył konstabl Campbell. Powiązał zgony z miętowymi pastylkami. Odwiedził Hardakera, zabezpieczył pozostały towar – niespełna 16 kilogramów – a następnie udał się do pracowni Neala i skonfiskował 170 gramów kawałków cukierków. Detektyw William Burniston towarzyszył Nealowi w drodze do apteki Hodgsona. Gdy Neal wskazał beczkę, z której pochodził proszek, właściciel apteki natychmiast rozpoznał, że zawiera ona arszenik. Burniston aresztował pomocnika aptekarza, Williama Goddarda. mały|, jeden z lokalnych lekarzy, który leczył osoby zatrute Szef policji, William Leveratt, na bieżąco śledził rozwój sytuacji. Rozesłał funkcjonariuszy do okolicznych zajazdów i karczm z ostrzeżeniem przed pastylkami. Wysłał również krzykaczy, którzy obwieścili zakaz ich spożywania w całym mieście, a o godzinie 23:00 rozkazał wydrukować i rozkleić w nocy obwieszczenia ostrzegawcze, aby rano były widoczne dla mieszkańców. Miejscowy lekarz, , podejrzewając u swoich pacjentów zatrucie arszenikiem, przekazał pastylki wzięte od jednego z nich analitykowi chemicznemu, który potwierdził obecność trucizny. Bell udzielił pomocy medycznej około sześćdziesięciu osobom poszkodowanym w wyniku zatrucia.
Do poniedziałku 1 listopada w południe liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do dwunastu, a 78 osób znajdowało się w stanie ciężkim. Policja ponownie odwiedziła pracownię Neala i przeprowadziła dokładniejsze przeszukanie. Na deskach suszących znaleziono setki fragmentów zatrutych pastylek. Żona Neala przyznała, że wcześniej zebrała podobne kawałki i wrzuciła je do ognia; przyniosła także z ich własnego sklepu cukierniczego kilka worków mieszanych słodyczy, w których znajdowały się całe pastylki lub ich części. W trakcie przeszukania Neal wybiegł z budynku, a po pościgu zatrzymano go w jego domu, gdzie siedział w kuchni. Tego samego dnia Goddard stanął przed magistratem i został tymczasowo aresztowany. Następnego dnia otwarto dochodzenie koronerskie. Sędziowie postanowili również aresztować Hodgsona i osadzić go w areszcie śledczym.
W środę sędziowie postanowili także aresztować Neala, choć zwolniono go za kaucją. Podczas rozprawy zeznawał chemik analityczny, Felix Rimmington, który ocenił, że każdy cukierek zawierał około dziewięciu granów (580 mg) arszeniku; zaznaczył przy tym, że już cztery i pół grana wystarczały, by zabić dorosłego mężczyznę. W późniejszej analizie Rimmington ustalił, że zawartość trucizny w pojedynczej pastylce wynosiła 11–16 granów (710–1040 mg). Do końca środy liczba potwierdzonych ofiar śmiertelnych wzrosła do piętnastu, w tym jedenaścioro dzieci. Trzynaście osób znajdowało się w stanie zagrożenia życia, a około stu pięćdziesięciu kolejnych cierpiało na objawy zatrucia, choć ich stan nie był uznawany za krytyczny.
W piątek sędziowie zebrali się ponownie i postanowili przekazać sprawę trzech aresztowanych do najbliższej sesji sądu przysięgłych w Yorku pod zarzutem nieumyślnego spowodowania śmierci wskutek niedbalstwa. Kaucja dla Hodgsona i Neala została ustalona na 200 funtów, natomiast dla Goddarda na 100 funtów. Do tego dnia liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do siedemnastu, a zachorowało 196 osób. Ostatecznie w wyniku zatrucia zmarło od dwudziestu do dwudziestu jeden osób, a ponad dwieście uległo zatruciu.