William Hawkins (ur. w XVI w., zm. 1613) – angielski kupiec i dyplomata.
Jego pochodzenie oraz data urodzenia są niepewne. Był członkiem ekspedycji handlowej wysłanej przez Angielską Kompanię Wschodnioindyjską do państwa Wielkich Mogołów. Do Indii przybył w 1608, między 1609 a 1612 w charakterze wysłannika spółki przebywał na dworze cesarskim w Agrze. Krótko cieszył się przyjaźnią mogolskiego cesarza Dżahangira, nie udało mu się jednak uzyskać przywilejów handlowych dla kupców angielskich. Pozostawił po sobie szczegółowy dziennik. Jego zapiski zawierają informacje na temat gospodarki oraz struktury administracyjnej państwa mogolskiego. Pozwalają też poznać osobowość i upodobania Dżahangira.
Życiorys Pochodzenie, początek działalności handlowej i podróż do Azji Nie sposób jednoznacznie ustalić daty urodzenia Hawkinsa. Niektóre publikacje wskazują, iż jest ona nieznana. Inne z kolei mówią, że urodził się w 1585. Nieznane jest również miejsce przyjścia na świat Hawkinsa. Jego pochodzenie jest niejasne i jako takie stanowi przedmiot dyskusji. Źródła przekazują zresztą jedynie szczątkowe informacje dotyczące jego rodziny. Wiadomo zatem na przykład, że miał brata imieniem Charles. Nieco obszerniej naświetlona jest w nich kwestia podróżniczego doświadczenia Hawkinsa. Spędził bowiem pewien czas w Indiach Zachodnich. Przebywał również w krajach Lewantu znajdujących się pod panowaniem osmańskim. Dzięki temu biegle opanował język turecki. Niektóre źródła przypisują mu dodatkowo znajomość perskiego. W Lewancie trudnił się handlem. Poza tym o jego życiu przed podróżą na subkontynent indyjski wiadomo niewiele. Niekiedy mylnie utożsamiany jest z synem żeglarza, kupca i handlarza niewolników Williama Hawkinsa oraz bratankiem admirała i handlarza niewolników Johna Hawkinsa o tym samym imieniu.
Jako agent zatrudniony przez Angielską Kompanię Wschodnioindyjską (EIC) został włączony w skład trzeciej ekspedycji sponsorowanej przez firmę, wysłanej w 1607 na wschód. Fakt, że znalazł pracę w tej właśnie spółce był bezpośrednio powiązany z jego biegłością w języku obcym. Praktykę poszukiwania przez EIC kandydatów wielojęzycznych zgodnie potwierdzają zarówno źródła późniejsze, jak i wcześniejsze od okresu, w którym aktywny był Hawkins. Głównym celem podróży miało być państwo Wielkich Mogołów. Ekspedycja składała się z trzech okrętów, noszących odpowiednio nazwy „Dragon”, „Hector” oraz „Consent”. Wypłynęły one z Erith 8 marca 1607. Zatrzymały się następnie w porcie w Plymouth, skąd 16 kwietnia 1607 ostatecznie wyruszyły w drogę. Ostatni z nich wcześnie oddzielił się od reszty ekspedycji. Dowódcą pierwszego statku był kapitan William Keeling, który jednocześnie kierował całą ekspedycją. Dowodzenie drugim statkiem powierzono Hawkinsowi, jemu też powierzono obowiązki zastępcy Keelinga. Kapitanem trzeciego okrętu został natomiast David Middleton. Hawkins odpowiadał za obsługę dyplomatyczną podróży, ze względu na znajomość języka tureckiego.
Trwająca kilkanaście miesięcy wyprawa na swoim szlaku otarła się o wybrzeża Afryki. W sierpniu oraz wrześniu 1607 Hawkins, wraz ze swoimi towarzyszami podróży spędził 38 dni na obszarze współczesnego Sierra Leone. Ekspedycja zatrzymała się tam, pragnąc uzupełnić zapasy oraz wyleczyć nękający załogi szkorbut. Ten krótki pobyt na zachodnim wybrzeżu Afryki zapisał się w historii z raczej niekonwencjonalnych powodów. 5 września 1607 bowiem na pokładzie „Dragona” prawdopodobnie wystawiono szekspirowskiego Hamleta. Przedstawienie, wśród widzów którego znaleźć się miał także Hawkins, zorganizowano dla uczczenia wysłannika jednego z miejscowych monarchów, wykształconego zresztą w portugalskich szkołach kolonialnych. Jeżeli przekazy źródłowe na ten temat rzeczywiście są prawdziwe, to byłoby to najwcześniejsze znane nauce wystawienie tej tragedii i jednocześnie najwcześniejsze zaprezentowanie jakiejkolwiek ze sztuk Szekspira poza Europą.
Ekspedycja stopniowo przybliżała się do celu. W lutym 1608 znalazła się już na południowo-zachodnim wybrzeżu Madagaskaru. W kwietniu 1608 Hawkins i towarzyszący mu ludzie dotarli do Sokotry u wybrzeży Jemenu, gdzie z uwagi na niesprzyjające wiatry, musieli się ponownie zatrzymać. 24 czerwca 1608 ekspedycja ponownie się rozdzieliła. „Dragon” popłynął do Bantam, „Hector” natomiast podążył w kierunku indyjskiego wybrzeża. Do Suratu, miasta portowego we współczesnym stanie Gudźarat w zachodnich Indiach, dopłynął 24 sierpnia 1608. Dowodzony przezeń statek był pierwszym okrętem pod banderą angielską, który pojawił się na indyjskim wybrzeżu. W związku z tym samego Hawkinsa niekiedy uznaje się za pierwszego Anglika, który postawił stopę na tym właśnie terenie, docierając przy tym do Indii drogą morską.
Przybycie do Indii i podróż do Agry thumb|Mapa państwa Wielkich Mogołów w okresie jego wzrostu terytorialnego, w tym także w czasach Hawkinsa Indie, do których dotarł ze swoją ekspedycją Hawkins, stanowiły jeden z centralnych punktów gospodarki światowej. Liczyły sobie 150 milionów mieszkańców, odpowiadały też za około jedną czwartą produkcji na poziomie globalnym. Osiedla miejskie subkontynentu, w tym te należące do państwa Wielkich Mogołów, uznawano za megamiasta swojej epoki. Budziły podziw i fascynację przyjezdnych, którzy porównywali je do największych europejskich oraz azjatyckich metropolii. Sam siedemnastowieczny Surat był centrum handlowym o kluczowym znaczeniu, uznawany był także za najważniejszy ówcześnie port całych zachodnich Indii. Istotny był szczególnie dla handlu z krajami basenu Morza Czerwonego. Służył równocześnie za punkt startowy dla 15 000 muzułmańskich pielgrzymów, którzy w nim właśnie rozpoczynali doroczną pielgrzymkę do Mekki. Angielskie starania o podpisanie jakiegoś rodzaju porozumienia handlowego z imperium mogolskim, poprzedzają o kilka lat wyprawę, której częścią był Hawkins. W 1602 John Mildenhall został wysłany w tym celu na dwór Wielkich Mogołów. Jego misja zakończyła się jednak porażką, w związku z czym Anglik zmuszony był powrócić do ojczyzny.
Zarysowany powyżej kontekst oraz wynikająca zeń ogromna lukratywność handlu z Indiami pozwalają zrozumieć, dlaczego Anglicy pod przywództwem Hawkinsa właściwie od samego początku musieli stawić czoła rozmaitym wyzwaniom i przeszkodom. Dodatkowo należy pamiętać, że Angielska Kompania Wschodnioindyjska w pierwszych dekadach swojego istnienia cierpiała na chroniczny brak środków oraz była kiepsko zorganizowana. Nie mogła w związku z tym zapewnić swym pracownikom potężnego wsparcia logistycznego, które później stało się kluczem do jej ogromnego sukcesu.
Hawkins bardzo szybko starł się z Portugalczykami, którzy obawiali się konkurencji angielskiej. Dwukrotnie wyszedł bez szwanku z prób zamachu na swoje życie, zorganizowanych właśnie przez przeciwników z Półwyspu Iberyjskiego. Musiał się także liczyć z rosnącymi wpływami kupców holenderskich. Wyjątkowo doskwierał mu brak kontaktów wśród miejscowych. Wpływało to zresztą nie tylko na wymianę handlową, ale również jak już wskazano na osobiste bezpieczeństwo samego podróżnika. Szybko zderzył się z mogolskim aparatem biurokratycznym. Mukarrab Chan, cesarski urzędnik celny odpowiadający za porty gudżarackie, dał mu szczególnie boleśnie odczuć swoją władzę. Z dużą dowolnością konfiskował, bądź przejmował on na własny użytek, towary przywiezione przez Anglików. Znany ze swej arogancji oraz kapryśnego usposobienia i dziecinnego zachowania dygnitarz odebrał też Hawkinsowi wszystkie prezenty, które ten zamierzał wręczyć mogolskiemu władcy Dżahangirowi. Źródłem kłopotów dla przedsiębiorczego Anglika szybko stali się też lokalni, wywodzący się z samego Gudżaratu kupcy. Problem związany z brakiem lokalnych pośredników, z czasem udało mu się w dużej mierze rozwiązać. Podjął współpracę z tłumaczem oraz handlowcem wzmiankowanym w źródłach jako Jadu bądź Jadow. O człowieku tym, który służył cennym wsparciem zarówno Hawkinsowi, jak i naczelnemu kupcowi ekspedycji Williamowi Finchowi wiadomo niewiele. Z zachowanych dokumentów wynika niemniej, że był postacią znaną w kręgach handlowych Suratu, pochodził z samego Gudżaratu oraz, że był hinduistą, najpewniej wyznawcą Wisznu. Jego wsparcie było nieodzowne dla powodzenia jakichkolwiek przedsięwzięć handlowych, a dokumenty Angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej wymieniają go niezwykle często i regularnie. Cała misja, której powodzenie spoczywało jedynie na barkach Hawkinsa, Fincha oraz ich indyjskiego pomocnika, nie przybliżała się wszelako do uzyskania upragnionych przywilejów handlowych. Przedłużający się impas doskwierał im coraz wyraźniej, tym bardziej że „Hector” szybko odpłynął do Bantam we współczesnej Indonezji. Sfrustrowany marazmem oraz brakiem postępów Hawkins, pozostawił wreszcie na miejscu złożonego chorobą Fincha i przywdziawszy szaty afgańskiego szlachcica, 1 lutego 1609 udał się do Agry. W mieście tym wówczas rezydował mogolski dwór cesarski. W podróży przed oblicze mogolskiego władcy, jego bezpieczeństwa strzegli pasztuńscy żołnierze.
Kariera na mogolskim dworze Na dwór władcy Wielkich Mogołów Hawkins trafił po trwającej dziesięć tygodni podróży 16 kwietnia 1609. Mimo ochrony zapewnianej mu przez wspomnianych wyżej Pasztunów, podróż była dla kupca wyjątkowo trudna i niebezpieczna. Tylko dzięki ogromnemu szczęściu uniknął podczas niej śmierci. Potężniejsi konkurenci handlowi za wszelką cenę chcieli bowiem zlikwidować kupca, zanim ten będzie mógł stanąć przed obliczem Dżahangira. Początki pobytu kupca na dworze były obiecujące oraz dawały nadzieje na znaczące korzyści. Hawkins przedstawił się jako ambasador angielskiego króla Jakuba I Stuarta. W rzeczywistości reprezentował przede wszystkim Angielską Kompanię Wschodnioindyjską, nie zaś swojego monarchę. Przywiózł wprawdzie ze sobą list królewski, władca jednak miał jedynie bardzo mgliste pojęcie na temat celu misji. Jego pismo zdradzało braki w podstawowej wiedzy na temat wewnętrznej sytuacji politycznej imperium mogolskiego, chociażby poprzez fakt, iż zaadresowane było nie do Dżahangira, a do jego ojca Akbara. W tym sensie było raczej zawstydzającą przeszkodą, nie zaś pomocą czy wsparciem. W dodatku zredagowano je nie w jednym z języków używanych w Indiach, a w języku europejskim. Co do tego, który był to język, w literaturze nie ma zgody. Jedne mówią o języku portugalskim, używanym wówczas na dosyć szeroką skalę jako lingua franca przez handlujących z Indiami Europejczyków. Inne twierdzą z kolei, iż była to łacina, tradycyjny język dyplomacji europejskiej. Niezależnie od tego, która wersja jest prawdziwa, musiało być przetłumaczone przy pomocy portugalskiego jezuity, w zasadzie wroga i rywala Anglików. Cesarz mimo wszystko przyjął Hawkinsa bardzo serdecznie, w pewnym sensie traktując przybysza jako egzotyczną ciekawostkę. Wstępnie zezwolił Anglikowi na otwarcie faktorii na indyjskim wybrzeżu, co tylko wzmogło ambicje kupca.