Wojna o Niebiańskie Konie (chiń. upr. 天马之战; chiń. trad. 天馬之戰; pinyin: Tiānmǎ zhī Zhàn) także Wojna Han–Dayuan (chiń. upr. 汉宛战争; chiń. trad. 漢宛戰爭; pinyin: Hàn Yuān Zhànzhēng) – konflikt zbrojny w latach 104-102 p.n.e., w którym wojska chińskiej dynastii Han zaatakowały królestwo Dayuan w Kotlinie Fergańskiej – najbardziej na wschód wysuniętym punkcie dawnego imperium Aleksandra Wielkiego na terenie dzisiejszego Uzbekistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. Przyczyną konfliktu miała być wojna handlowa zainicjowana przez Dayuan, w praktyce karne wyprawy przeciwko wschodniemu sąsiadowi pozwoliły dynastii Han umocnić się w Azji Środkowej oraz zyskać przewagę w walkach z koczowniczym ludem Xiongnu.
Tło konfliktu Od ok. 200 roku p.n.e dynastia Han stosowała politykę heqin (和亲), która polegała na płaceniu danin oraz inicjowaniu mariaży księżniczek z pomniejszych gałęzi rodowych z władcami sąsiadujących z Chinami państw, głównie Xiongnu. Miało to zapewnić pokojowe relacje z wojowniczymi nomadami, graniczącymi z Chinami od północy. Sytuacja uległa zmianie wraz z dojściem do władzy cesarza Wu, kiedy to dynastia Han przyjęła i wznowiła politykę mającą na celu pokonanie Xiongnu. W 138 p.n.e. cesarz Wu powierzył swemu dowódcy straży pałacowej Zhang Qianowi zadanie zbadania krain na zachodzie, a także zawarcie przymierza z ludem Yuezhi, który również był skonfliktowany z Xiongnu.
Mimo dyplomatycznego fiaska, trwająca 13 lat ekspedycja, w czasie której Zhang Qian dwukrotnie trafił do niewoli nie była całkowitym zmarnowaniem czasu i zasobów. Jednym z rezultatów wyprawy było dostarczenie władcy informacji o hodowanych w królestwie Dayuan silnych i wytrzymałych koniach fergańskich znanych jako „niebiańskie konie”, które okazałyby się przydatne w walce z koczowniczymi plemionami Xiongnu.
Dayuan było najdalej położonym na zachód państwem, utrzymującym dyplomatyczne kontakty z Chinami. Z powodu dużej odległości dzielącej te dwa państwa władcy Dayuan uważali, że nie grozi im atak ze strony Chin. Złudne poczucie bezpieczeństwa sprawiało, że posłowie z Dayuan na dworze Hana nie przestrzegali ustalonego protokołu oraz zachowywali się arogancko. Zupełnie inaczej traktowano w Dayuan przedstawicieli Xiongnu, którzy posiadając list uwierzytelniający od swego władcy, Chanyu (单于) mogli liczyć na wszelkie dogodności na koszt gospodarza. Tymczasem, posłowie chińscy za wszystko musieli płacić, nierzadko po zawyżonych cenach. jak w swoim dziele Zapiski historyka zauważa Sima Qian Wszyscy wysłannicy pochodzili z ubogich rodzin i traktowali powierzone im rządowe dary oraz towary jak własność prywatną, szukając okazji do zakupu towarów po niskich cenach w obcych krajach, by po powrocie do Chin osiągnąć zysk. Mężczyźni z obcych krajów wkrótce poczuli obrzydzenie, gdy odkryli, że każdy z posłów Han opowiadał nieco inną historię, i biorąc pod uwagę, że armie Han były zbyt daleko, by się nimi martwić, odmówili zaopatrzenia posłów w żywność i prowiant, co bardzo utrudniło im sytuację. Posłowie Han wkrótce znaleźli się w stanie nędzy i rozpaczy, a gdy ich temperament się zaostrzył, zaczęli się kłócić, a nawet atakować nawzajem.
Według Księgi Późniejszych Hanów cesarz wysyłał kolejne poselstwa do Dayuan z ofertą zakupienia znacznej liczby wierzchowców, były one jednak konsekwentnie odrzucane. Wysłał on misję handlową z tysiącem sztuk złota i złotą statuą konia, aby nabyć te konie od Dayuan. Dayuan już od dłuższego czasu prowadziło handel z Chinami i czerpało z tego ogromne korzyści. Nie tylko obfitowało w towary ze Wschodu, ale także nauczyło się od żołnierzy Han, jak odlewać metal na monety i broń. Nie czuli się zagrożeni zbrojną napaścią ze strony Chin, co także odnotował Sima Qian: Han są od nas daleko i już kilkakrotnie ponosili straty na słonych pustkowiach między naszym krajem a Chinami. Jeśli jednak oddziały cesarza udadzą się dalej na północ, będą nękane przez Xiongnu, a jeśli spróbują ruszyć na południe, dotknie ich brak wody i paszy. Co więcej, na trasie tej znajduje się wiele miejsc, gdzie nie ma żadnych miast, przez co łatwo może im zabraknąć zapasów. Poselstwa Han, które do nas przybyły, składają się zaledwie z kilkuset ludzi, a mimo to zawsze brakuje im pożywienia, a ponad połowa z nich umiera w drodze. Jak w takich okolicznościach Han mogliby wysłać przeciwko nam wielką armię? Czego mamy się obawiać? Co więcej, konie Ershi (stolicy Dayuan) są jednym z najcenniejszych skarbów państwa! mały|Odcisk z cegły z grobowca z okresu dynastii Han przedstawiający konie fergańskie Brak sukcesów w pozyskaniu „niebiańskich koni” oraz pogardliwy stosunek do chińskich wysłanników doprowadził do eskalacji. Wysłannicy Han przeklęli mieszkańców Dayuan i zniszczyli przywiezionego przez nich złotego konia. Ten incydent oburzył dostojników Dayuan, którzy nasłali na chińskich posłańców mieszkańców miasta Yucheng (dzisiejsze Özgön). Ci zamordowali emisariuszy oraz rozkradli znalezione przy nich kosztowności i towary. Cesarz Wu, dowiedziawszy się o losie swoich wysłanników zdecydował się wysłać do Dayuan karną ekspedycję. Na czele wojsk stanął Li Guangli, brat faworyty cesarza – pani Li, który został mianowany generałem Ershi. Ershi (obecnie Chodżent) było stolicą Dayuan, głównym celem ekspedycji. Siły, którymi dysponował liczyły ok. 6000 jazdy i 20 000 piechoty, złożonej głównie z młodych mężczyzn, żyjących w podległych cesarzowi przygranicznych królestwach.
Pierwsza ekspedycja (104 rok p.n.e.) Jesienią 104 roku p.n.e. armia dowodzona przez Li Guangli wymaszerowała w kierunku Dayuan. Podczas przekraczania pustyni Takla Makan w Kotlinie Kaszgarskiej, oddziały Li Guangli zmuszone były atakować położone przy oazach miasta, które odmawiały zaopatrywania chińskich wojsk. Nie zawsze jednak ataki na poszczególne miasta kończyły się sukcesem. Jeśli oblężenie trwało dłużej niż kilka dni, armia zmuszona była ruszać dalej bez zapasów. Ta strategia okazała się wysoce nieefektywna, armia angażowała się w liczne starcia, które opóźniały jej pochód oraz osłabiały żołnierzy. Armia Li Guangli poniosła w ten sposób znaczne straty jeszcze przed dotarciem do Kotliny Fergańskiej. Osłabione siły poniosły porażkę pod Yucheng, co poskutkowało decyzją o wycofaniu się do Dunhuang.
Druga ekspedycja (102 r p.n.e.) Urzędnicy dworscy zamierzali rozwiązać armię ekspedycyjną, która nie poradziła sobie z zajęciem Ershi, by zamiast tego skupić się na dalszych walkach z Xiongnu. Cesarz Wu obawiał się jednak zachwiania lojalności podległych Chinom krajów w związku z tą militarną i prestiżową porażką. Wydał więc rozkaz ponownego ataku na Dayuan, armii generała Li, zasilonej o rekrutowanych przymusowo skazańców (惡少年). Jesienią 102 roku p.n.e. liczące 30 000 jazdy i 60 000 piechoty wojsko Li Guangli ponownie obrało na cel stolicę Dayuan. Poza zwiększeniem liczebności wojska tym razem zadbano również o logistykę i aprowizację, wykorzystano w tym celu 100 000 wołów oraz 20 000 osłów i wielbładów.
W obliczu znacznie silniejszej armii większość napotkanych po drodze miast, które dotychczas stawiały opór, osłabiając tym samym pierwszą ekspedycję, od razu się poddawało, chcąc uniknąć zemsty za wcześniejszą niesubordynację. Jedynym miastem, które stawiło opór było Luntai. Opór był bezcelowy, po zdobyciu miasta mieszkańcy z rozkazu generała Li zostali wymordowani. Napastnicy ominęli Yucheng, które dwa lata wcześniej było punktem zwrotnym pierwszej ekspedycji. Mimo braku poważnych strat w bitwach i oblężeniach do stolicy Dayuan, Ershi, z powodu dezercji dotarła zaledwie połowa zgromadzonych w 102 roku p.n.e sił. Po dotarciu do Ershi generał Li z marszu rozpoczął oblężenie miasta. Mimo to efekt oblężenia pozostawał niepewny, co wpłynęło na zachowawczą postawę niektórych kontyngentów. Liczący 2000 konnych wojowników z ludu Wusun odmówił wzięcia udziału w oblężeniu, w obawie przed narażeniem się władcy Dayuan. mały|299x299px|Scena bitewna z okresu dynastii Han. Żołnierz naciąga kuszę, na dalszym planie konni łucznicy. Jeźdźcy z Dayuan próbowali przerwać pierścień oblężenia wypadem za mury, zostali jednak zdziesiątkowani przez kuszników Han. Tymczasem inżynierowie Han zmienili bieg przepływającej przez Ershi rzeki, odcinając mieszkańcom miasta dostęp do wody. Po czterdziestu dniach oblężenia napastnik przebił się przez mur zewnętrzny, udało im się także pojmać jednego z dowodzących obroną miasta generała Jianmi. Po przerwaniu pierwszej linii murów, szlachta z Dayuan wycofała się za wewnętrzne mury, wysłali również do Li posłów z propozycją kapitulacji. Dowodem ich gotowości do poddania się i zachowania życia była dostarczona do obozu oblegających odcięta głowa króla Dayuan – Mauakesa. Zaproponowali również wszystkie posiadane konie w zamian za wycofanie wojsk z Fergany, jednocześnie grożąc, że w przypadku odrzucenia warunków wszystkie „niebiańskie konie” zostaną zabite. Generał Li przyjął ofertę, otrzymał 3000 koni fergańskich, przed opuszczeniem Dayuan osadził na tronie dostojnika o imieniu Micai, który przed wojną miał okazywać życzliwość wysłannikom cesarza.
Kiedy generał Li prowadził swoje wojska do Dunhuang, postanowił podzielić je i wysłać różnymi trasami. Miało to ułatwić aprowizację, gdyż cała armia idąca przez nieurodzajne tereny nie byłaby w stanie się wyżywić. Jedna z grup licząca ok. 1000 żołnierzy pod dowództwem Wang Shenshenga próbowała zdobyć miasto Yucheng, jednak po kilku dniach na oblegających ruszyli liczniejsi, uzbrojeni mieszkańcy miasta i pokonali napastnika. Ocalali z nieudanego oblężenia, dotarli do generała Li i przekazali mu wieści o porażce. Li Guangli wysłał jednego z dowódców, Shangguan Jie z zadaniem zdobycia miasta. Tym razem siły zaangażowane do tego celu były większe, na widok zbliżającej się armii władca Yucheng uciekł do sąsiedniego Kangju. Pozbawieni króla, dostojnicy Yucheng poddali miasto. Z kolei nie chcąc podzielić losu pokonanych przez wojska Han miast mieszkańcy Kangju odesłali zbiegłego króla do Shangguan Jie. Eskortujący króla jeźdźcy obawiali się, że ten mógłby uciec, dlatego postanowili go zabić. Głowę ekswładcy ściął najmłodszy z jeźdźców – Zhao Di. mały|255x255px|Końskie popiersie, 1 w p.n.e. W drodze do Nefrytowych Wrót armia generała Li nie napotkała już na opór. Wieści z Dayuan oraz spacyfikowanych miast stłumiły buntownicze nastroje pozostałych władców. Co więcej, wysyłali oni swoich krewnych, by wraz z armią Han dotarli na dwór cesarza Wu i tam złożyli mu hołd oraz dary. Posłańcy ci zostali zakładnikami cesarza. Po powrocie do stolicy wojska generała Li liczyła ok 10 000 żołnierzy, powodem tak dużego spadku liczebności była dezercja. Rekrutowani spośród skazańców żołnierze byli źle traktowani przez swoich dowódców. Z 3000 koni fergańskich do Chin dotarło zaledwie 1000. Mimo to kampania została uznana za pełen sukces. W nagrodę generał Li Guangli otrzymał tytuł markiza Haixi, a zdobywca Yucheng, Shangguan Jie został jego skarbnikiem. Zabójca króla Yucheng, Zhao Di został markizem Xinzhi.
Skutki
Militarny i propagandowy sukces drugiej ekspedycji, kończącej Wojnę o Niebiańskie Konie nie tylko zapewnił wojskom Han dostęp do koni fergańskich. Ponadto przejście oddziałów generała Li przez Kotlinę Fergańską i przede wszystkim pacyfikacja miast stawiających opór wywołało u sąsiadów cesarstwa efekt mrożący. Nie rozwiązało to jednak problemów z Xiongnu, walki z nomadami z północy trwały do 89 roku n.e.
Przypisy
Bibliografia
Kategoria:Historia wojskowości w Chinach Kategoria:Historia Azji Środkowej