thumb|Kolumny sowieckiej piechoty przekraczające polską granicę, wrzesień 1939 Zbrodnie sowieckie w kampanii wrześniowej – mordowanie jeńców wojennych i osób cywilnych, gwałty, grabieże, niszczenie mienia oraz inne poważne naruszenia prawa wojennego, których dopuszczały się oddziały Armii Czerwonej, jednostki NKWD oraz komunistyczne bojówki podczas agresji ZSRR na Polskę we wrześniu 1939 roku.
Podczas niespełna trzytygodniowej inwazji Armia Czerwona dopuściła się licznych zbrodni na polskich jeńcach, zwłaszcza w miejscach, gdzie polskie oddziały wojskowe lub formacje ochotnicze stawiły jej silny opór. Odnotowano także liczne przypadki mordowania pracowników polskiego aparatu państwowego i funkcjonariuszy służb mundurowych, w szczególności tych, których podejrzewano o zwalczanie ruchu komunistycznego w okresie przedwojennym. Jednocześnie, mimo wydanych przed inwazją rozkazów i dyrektyw, w szeregach Armii Czerwonej ujawniła się tendencja do grabieży i maruderstwa.
Po 17 września 1939 roku na obszarze Kresów Wschodnich doszło również do licznych mordów, napaści i grabieży, których sprawcami były komunistyczne bojówki oraz bandy rabunkowe złożone z miejscowych Białorusinów, Żydów i Ukraińców, często byłych więźniów kryminalnych lub politycznych. Władze sowieckie starały się podburzać mniejszości narodowe do wystąpień przeciwko „polskim panom” oraz tolerowały lub bezpośrednio inspirowały zbrodnie dokonywane przez lokalne bojówki.
Precyzyjne ustalenie liczby obywateli II Rzeczpospolitej, którzy we wrześniu 1939 roku padli ofiarą sowieckich zbrodni, nie jest możliwe. Według najbardziej ostrożnych szacunków liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła około 1500, a inne represje i przestępstwa dotknęły maksymalnie 250 tys. osób.
Stosunek żołnierzy Armii Czerwonej do mieszkańców Polski thumb|Antypolski plakat propagandowy z 1939
17 września 1939 roku, realizując postanowienia paktu Ribbentrop-Mołotow, ZSRR dokonał agresji na Polskę. Nie była ona postrzegana przez sowieckich przywódców wyłącznie w kategoriach konfliktu militarnego, lecz również jako przedsięwzięcie ideologiczne, którego celem było „wyzwolenie spod ucisku państwowego oraz pańskiego robotników i chłopów Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi”, a w praktyce pełna sowietyzacja zajętych terytoriów. Z góry zakładano, że osiągnięcie tego celu będzie wymagać „eliminacji” polskiej inteligencji oraz wyższych warstw społecznych.
Zgodnie z propagandowym uzasadnieniem agresji, mówiącym o „rozpadzie państwa polskiego”, te jednostki Wojska Polskiego, które stawiały czynny opór wkraczającej Armii Czerwonej, nie były uznawane za regularne wojsko, lecz za „oficerskie bandy”.
Przywódcy ZSRR przykładali dużą wagę do tego, aby Armia Czerwona wywarła jak najlepsze wrażenie na mieszkańcach podbijanego terytorium – także na tle niemieckiego Wehrmachtu. Wydano w tej sprawie liczne rozkazy i instrukcje. Niemniej wkroczenie na ziemie wschodnie II Rzeczpospolitej, których poziom zamożności był wyższy niż w ZSRR, stanowiło dla wielu czerwonoarmistów szok kulturowy. Jednocześnie słaby opór stawiany przez nieliczne polskie jednostki wojskowe i ochotnicze sprawił, że sowiecki żołnierz szybko poczuł się zdobywcą i „gospodarzem” podbitych ziem. W konsekwencji w szeregach Armii Czerwonej ujawniła się tendencja do grabieży i maruderstwa. Zjawisko to odnotowywano również wśród kadry oficerskiej, w tym oficerów politycznych.
Jako przyczyny brutalnego lub wręcz zbrodniczego stosunku czerwonoarmistów do polskich jeńców i cywilów wskazywane są ponadto oddziaływanie sowieckiej propagandy – przez lata przedstawiającej Polaków i państwo polskie jako „burżuazyjno-kapitalistycznych wyzyskiwaczy i krwiopijców”, oraz chęć zemsty za klęskę w 1920 roku.
Zbrodnie na jeńcach wojennych thumb|Żołnierze Wojska Polskiego wzięci do niewoli przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939
Po 17 września 1939 roku do sowieckiej niewoli trafiło prawdopodobnie około 240 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, w tym około 10 tys. oficerów. Z tej liczby co najmniej 125 tys. zostało na mocy zarządzenia z 19 września 1939 roku przekazanych przez Armię Czerwoną wojskom NKWD, a następnie umieszczonych w nadzorowanych przez tę instytucję obozach jenieckich.
Stosunek czerwonoarmistów do polskich jeńców wojennych był zróżnicowany. Zdarzało się, że szeregowych żołnierzy od razu lub po krótkim pobycie w niewoli zwalniano do domów, a oficerów przekazywano w ręce dowództwa wyższego szczebla. Zdarzały się jednak przypadki brutalnego traktowania, znieważania, a nawet torturowania jeńców. Często byli oni również okradani z wartościowych przedmiotów osobistych. Zdarzały się wreszcie przypadki mordowania jeńców i dobijania rannych, w szczególności w tych miejscach, gdzie polscy żołnierze stawili silny opór, skutkujący stratami po stronie agresora.
Przypadki zbrodni na jeńcach odnotowywano od pierwszych godzin inwazji. Jako pierwsi padli ich ofiarą żołnierze Korpusu Ochrony Pogranicza (KOP), broniący przygranicznych strażnic. Miały miejsce wypadki, gdy czerwonoarmiści i funkcjonariusze Wojsk Pogranicznych NKWD w odwecie za napotkany opór i poniesione straty rozstrzeliwali wziętych do niewoli obrońców. Między innymi, 17 września po zdobyciu strażnicy „Trybuchowce” zamordowano jej dowódcę sierż. Jaraczewskiego oraz jednego z podoficerów. Sowieckie raporty opisujące przebieg szturmów na strażnice KOP w pasie działania Frontu Białoruskiego wskazują na dużą liczbę poległych polskich żołnierzy w stosunku do rannych. Zdaniem Czesława Grzelaka może to świadczyć albo o zaskoczeniu strażnic i zabiciu wielu obrońców we śnie, albo o licznych przypadkach dobijania rannych.
19 września sowiecka 60 Dywizja Strzelecka zaatakowała Sarneński Rejon Umocniony, którego bronił pułk KOP „Sarny”. Po całodziennej walce Polacy przystąpili do odwrotu. W bunkrach sektora „Tynne” pozostała jednak 4. kompania batalionu fortecznego KOP „Sarny”, która osłaniała odwrót głównych sił pułku. Po zaciekłych walkach, które prawdopodobnie trwały aż do 26 września, Sowieci doszczętnie rozbili polski pododdział. Po zakończeniu boju część polskich jeńców została zamordowana. Na liście strat pułku KOP „Sarny” widnieje 301 zaginionych, w tym siedmiu oficerów. Grzegorz Cwyl podaje, że wziętych do niewoli oficerów i starszych podoficerów rozstrzelano 22 i 23 września w pobliżu cerkwi w Tynnem, młodszych podoficerów wywieziono do obozów jenieckich, a około 200 szeregowców odesłano do niewoli niemieckiej. Inne źródło twierdzi, że nawet do 280 żołnierzy i oficerów mogło zostać rozstrzelanych w pobliżu folwarku Berducha.
20 września marynarze Flotylli Pińskiej uszkodzili mosty kolejowy i drogowy na rzece Jasiołdzie. W odwecie Sowieci mieli rozstrzelać siedmiu wziętych do niewoli marynarzy.
22 września, po blisko trzydniowych zaciętych walkach, jednostki Armii Czerwonej opanowały Grodno. W zemście za stawiany przez Polaków opór Sowieci rozstrzelali około 300 wziętych do niewoli obrońców i mieszkańców, nie oszczędzając nawet kilkunastoletnich chłopców. Część jeńców – m.in. obrońców Pohulanki oraz kilkunastu policjantów, którzy bronili koszar 81 pp – rozstrzelano od razu w miejscu walki. Z reguły rozstrzeliwano na miejscu wziętych do niewoli oficerów; m.in. grupa zmechanizowana 16 Korpusu Strzeleckiego dowodzona przez kombriga Rozanowa miała rozstrzelać 29 oficerów. Ponadto w trakcie bitwy odnotowano dwa przypadki, gdy czerwonoarmiści przywiązali kilkunastoletnich chłopców do swoich czołgów, wykorzystując ich w charakterze „żywych tarcz”. Po upadku Grodna masowych rozstrzeliwań dokonywano przede wszystkim w miejscach leżących na wschód od ogrodu zoologicznego: na „Psiej Górce” („Myśliwskiej Górce”), gdzie rozstrzelano m.in. około 20 uczniów broniących Domu Strzelca, oraz w lasku zwanym „Sekret”. Na „Krzyżówce” w okolicach Poniemunia rozstrzelano grupę podchorążych, prawdopodobnie z 77 pp. Jako miejsca egzekucji świadkowie wskazywali ponadto m.in. przedmieście Rumlówka, gdzie Sowieci mieli rozstrzelać grupę polskich kawalerzystów, koszary 76 pp, w pobliżu których miało zostać zabitych m.in. 10 artylerzystów, brzeg Niemna przy końcowym odcinku ul. Przymiejskiej, gdzie rozstrzelano do kilkudziesięciu osób, okolice kościoła farnego, klasztor oo. Franciszkanów oraz plac Skidelski. Zbrodni na jeńcach i mieszkańcach Grodna dopuszczali się zarówno żołnierze Armii Czerwonej, jak i funkcjonariusze NKWD oraz miejscowi komuniści narodowości białoruskiej i żydowskiej. Wśród tych ostatnich byli kryminaliści, których wypuszczono z miejscowego więzienia, zezwalając im na kilkudniowe samosądy. W późniejszym okresie, wraz z krzepnięciem władzy okupacyjnej, uczestnicy obrony Grodna byli tropieni i aresztowani przez NKWD.
thumb|Gen. bryg. Józef Olszyna-Wilczyński, rozstrzelany przez sowieckich czołgistów 22 września 1939 w okolicach Sopoćkin 22 września w okolicach Sopoćkin sowieccy czołgiści zatrzymali gen. bryg. Józefa Olszynę-Wilczyńskiego, który wraz z żoną i adiutantem kpt. Mieczysławem Strzemeskim usiłował przedostać się na Litwę. Żonę generała czerwonoarmiści zamknęli w pobliskiej stodole, on sam wraz z adiutantem został natomiast rozstrzelany na rozkaz komisarza Grigorienki. Była to jedna z najbardziej znanych zbrodni popełnionych na polskich jeńcach podczas agresji ZSRR na Polskę.
Sowieci zabijali jeńców także na całym szlaku bojowym Zgrupowania KOP gen. Wilhelma Orlika-Rückemanna. Między innymi, 29 września w Mielnikach nieopodal Szacka zginęło z ich rąk osiemnastu wziętych do niewoli polskich oficerów i żołnierzy. Wśród ofiar byli m.in. ppłk Józef Ferencowicz (oficer sztabu dowództwa Zgrupowania KOP) i mjr Szymon Mayblum (dowódca Batalionu Sztabowego KOP). Według relacji świadków, po zakończeniu bitwy pod Wytycznem co najmniej kilku żołnierzy KOP zostało zamordowanych przez czerwonoarmistów i ukraińskich cywilów. Rannych jeńców zamknięto w miejscowym Domu Ludowym, zakazując udzielania im pomocy. Gdy 2 października 1939 roku przybyła tam sowiecka kolumna sanitarna, okazało się, że wszyscy jeńcy zmarli na skutek ran i upływu krwi. Los około 300 żołnierzy KOP, których Sowieci wzięli do niewoli pod Wytycznem, pozostaje nieznany; z dużym prawdopodobieństwem zostali zamordowani w pobliskich lasach. Jedną z ofiar był mjr Maciej Piotr Wojciechowski, dowódca Batalionu KOP „Rokitno”.
Po zajęciu Lwowa w dniu 22 września, wbrew postanowieniom umowy kapitulacyjnej, Sowieci zatrzymali i rozstrzelali grupę funkcjonariuszy Policji Państwowej. Do zbrodni doszło, gdy kolumna policjantów minęła rogatkę przy ul. Zielonej. Pewną liczbę policjantów rozstrzelano także w więzieniu Brygidki.
24 września w pobliżu wsi Jeziorko pod Kamieniem Koszyrskim Sowieci i ukraińscy dywersanci mieli wziąć do niewoli i rozstrzelać całą kompanię policji dowodzoną przez kpt. Franciszka Otłowskiego.
Tego samego dnia w zabudowaniach dworskich w Miętkiem grupa żołnierzy WP, m.in. z 24 pp, stawiła krótkotrwały opór nachodzącym czerwonoarmistom. W odwecie Sowieci rozstrzelali 14 jeńców (oficerów i podoficerów) oraz młodą sanitariuszkę.
Również 24 września sowieccy żołnierze wspomagani przez miejscowych Ukraińców zamordowali w majątku Husynne 25 polskich jeńców, których wzięli do niewoli pod Rogalinem. Ofiary zabito przy użyciu bagnetów. W podobnych okolicznościach kilkudziesięciu polskich jeńców zginęło w nocy z 24 na 25 września pod Tyszowcami.
25 września przebywający w Grabowcu polscy żołnierze stawili opór wkraczającej Armii Czerwonej. W odwecie Sowieci zamordowali kilkudziesięciu jeńców, w tym rannych i personel Szpitala Wojskowego nr 2.