David Bowie – debiutancki album studyjny Davida Bowiego, wydany w 1967. Piosenki na płytę zostały nagrane przez Bowiego na przełomie 1966/67, album zawierał 14 utworów. Muzyka z płyty zaliczana jest do gatunku rocka barokowego. Wydany 1 czerwca 1967 album poprzedzony był dwoma singlami „Rubber Band” i „The Laughing Gnome”, a po jego wydaniu jako singel ukazała się jeszcze piosenka „Love You till Tuesday” – żaden z singli nie wszedł na listy przebojów. Był to jeden z nielicznych albumów wydanych w Wielkiej Brytanii w latach 60. przez artystę, który nie miał wcześniej żadnej przebojowej piosenki, był to także jeden z pierwszych brytyjskich albumów wydanych równocześnie w dwóch wersjach mono- i stereofonicznej. Album został bardzo dobrze przyjęty przez ówczesnych krytyków muzycznych, ale nie był komercyjnym sukcesem bardzo słabo sprzedając się. Współcześnie album uważany jest przez większość krytyków i fanów Bowiego jako jeden z najsłabszych w dyskografii tego artysty.
Tło historyczne thumb|left|Bowie w 1967 W połowie lat 60. Bowie występował z kilkoma różnymi grupami rockowymi (King Bees, Manish Boys, Lower Thind, The Buzz) i pomimo braku przebojowych singli był dobrze znany w Londynie i cieszył się sporą, lokalną popularnością. Bowie z powodzeniem grał we wpływowych klubach, takich jak Marquee Club, w których prezentował jego popularny program pod nazwą „Bowie Showboat”. W czasie jednego z koncertów tej serii spotkał się ze znanym promotorem Kenem Pittem, który zgodził się zostać współmenedżerem Bowiego, dzieląc obowiązki z poprzednim menedżerem Ralphem Hortonem.
W sierpniu 1966 Pitt zaaranżował spotkanie Bowiego z amerykańskim kompozytorem Carlem Davisem. Bowie i Davis mieli napisać piosenki do krótkiego filmu muzycznego, który jednak nie powstał. Bowie nigdy opowiadał o spotkaniu z Davisem, ale wydaje się prawdopodobne, że zainspirowało ono Bowiego do spróbowania sił w nowym dla niego rodzaju muzyki i porzucenia stricte rockowych kompozycji na rzecz scenicznych, teatralnych, nostalgicznych i pseudo-edwardiańskich utworów.
Także w sierpniu 1966 wytwórnia Pye wydała trzeci singel Bowiego „I Dig Everything”, podobnie jak dwa wcześniejsze single także ta piosenka nie przyniosła Bowiemu popularności. Bowie był rozczarowany nie tylko fiaskiem utworu, ale także tym co postrzegał jako brak zainteresowania przez Pye nim samym i jego muzyką. We wrześniu Ken Pitt rozwiązał kontrakt z Pye i pomógł Bowiemu zorganizować nowe sesje nagraniowe.
Już w czasie nagrywania płyty na przełomie 1966/67 Bowie rozwiązał The Buzz, który nie pasował do jego nowej muzyki i związał się z istniejącym już wcześniej rockowo-kabaretowym The Riot Squad.
Nagrywanie Sesje rozpoczęły się 18 października w R. G. Jones Studios w Surrey. Bowiemu towarzyszyli Dek Fearnley, Derek Boyes i John Eager (członkowie ówczesnego grupy Bowiego The Buzz). W nagraniach brali także udział muzycy z London Philharmonic Orchestra oraz wielu innym muzyków sesyjnych, między innymi gitarzysta folkowy John Renbourn i multiinstrumentalista Big Jim Sullivan.
W pierwszej, czteroipółgodzinnej sesji nagraniowej nagrano trzy utwory – nową wersję powstałego już wcześniej „The London Boys” oraz dwa nowe utwory „Rubber Band” i „Please Mister Gravedigger”.
24 października Ken Pitt zaprezentował utwory Bowiego przedstawicielom wytwórni płytowej Deram Records, którzy postanowili podpisać kontrakt płytowy z Bowiem. Deram zakupił prawa do powstałych już trzech utworów oraz wypłacił Bowiemu zaliczkę w wysokości 250 funtów (około 7,5 tysięcy według współczesnej wartości) na kontynuację nagrań. Kontrakt Bowiego był bardzo nietypowy jak na ówczesne czasy, zazwyczaj nie podpisywano kontraktów na nagranie płyty długogrającej zanim artysta nie udowodnił swojej wartości komercyjnej jednym lub dwoma hitowymi singlami.
Następna seria sesji nagraniowych rozpoczęła się 14 listopada należącym do Decci (firmy-matki Deramu) Studio No. 2 w West Hampstead, nagrano wówczas „Uncle Arthur” i „She’s Got Medals”. 24 listopada nagrano „There Is a Happy Land”, „We Are Hungry Men”, „Join the Gang” i „Did You Ever Have a Dream”.
2 grudnia The Buzz zagrał ostatni koncert przed jego rozwiązaniem i w tym samym dniu Deram wypuścił swój pierwszy singel Bowiego „Rubber Band” (na stronie B umieszczono piosenkę „Did You Ever Have a Dream”). 8 i 9 grudnia nagrano „Little Bombardier”, „Sell Me A Coat”, „Silly Boy Blue” i „Maid of Bond Street”, 12 i 13 grudnia nagrano „Come And Buy My Toys” i nową wersję „Please Mr Gravedigger”.
Po świątecznej przerwie muzycy powrócili do studia 26 stycznia, nagrywając w tym dniu podkład muzyczny do „The Laughing Gnome” i „The Gospel According To Tony Day” – część wokalną tych utworów nagrano w lutym. 25 lutego zakończono główną część sesji nagrywając albumowe wersje „Rubber Band”, „Love You Till Tuesday” i „When I Live My Dream”. W czasie dwóch ostatnich sesji 29 lutego i 1 marca uzupełniono niektóre utwory.
Podczas nagrywania jego pierwszej płyty Bowie wypracował własny sposób tworzenia piosenek, który z niewielkimi zmianami używał do końca swojej kariery artystycznej. Bowie tworzył zręby piosenki, podstawową melodię czy progresję, pozwalając muzykom sesyjnym na wiele swobody przy interpretacji jego pomysłów. Nagrywający z Bowiem muzycy wspominali, że Bowie działał „inspirująco” i współpracując z nim „czuli się pobudzeni, robili rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowali”.
Dek Fearnley określił jego wkład do albumu jako „najbardziej satysfakcjonującą rzecz jaką zrobił w życiu, ale podkreślił także często amatorską i pośpieszną atmosferę w jakiej powstawał album. Fearnely nie miał formalnego wykształcenia muzycznego, ale pomimo tego otrzymał zadanie napisanie wszystkich orkiestralnych aranżacji. We późniejszych wywiadach wspominał o wspaniałych muzykach London Philharmonic Orchestra, którzy ignorowali jego pomyłki i transpozycjonowali błędnie napisane nuty do poprawnej tonacji.
Producent płyty Mike Vernon opisał sesje nagraniowe jako „bardzo ciekawe”, a Bowiego jako „osobę, z którą się bardzo miło pracowało”. Pomimo tego, że współpracę z Bowiem uznał za bardzo satysfakcjonującą, a muzykę za ciekawą, nie sądził, aby płyta mogła być sukcesem komercyjnym.
Współpracujący z nim inżynier nagrań Gus Dudgeon, późniejszy producent „Space Oddity”, opisał powstającą wówczas muzykę jako „bardzo filmową, pełną interesujących wizji, bardzo szczerą i naturalną, i przez to unikalną”.
Styl i tematyka Muzyka na płycie wywodzi się z szeroko rozumianej tradycji angielskiego music-hallu oraz vaudeville i stanowiła pierwsze kroki Bowiego aby zaadaptować elementy teatralności i performansu do muzyki popowej i rockowej. Muzyka z płyty zaliczana jest do gatunku baroque pop. Lirycznie Bowie został określony jako „miniaturzysta tworzący sentymentalne portrety brytyjskiego życia, często sięgający wstecz do zmyślonej i wyidealizowanej przeszłości narodu”.
Otwierający płytę „Uncle Arthur” to opowieść o mieszkający ze swoją matką 30-latku, który pomimo swojego wieku jest nadal dużym dzieckiem i po nieudanym małżeństwie ucieka od żony i wraca do matczynego domu, dominującymi instrumentami w piosence są obój i szałamaja. „Sell Me a Coat” to „urocza piosenka, surowa w brzmieniu jak jej zimowa opowieść z refrenem zainspirowanym przez wiktoriańską rymowankę”. Utwór był brany pod uwagę jako potencjalny singel z płyty, uważany jest za jeden z najlepszych na albumie – „wycyzelowana aranżacja i wdzięk melodii sprawia, że piosenka wybija się jak kościelna wieża ponad kolekcję groteski z płyty”. W utworze dominują dźwięki cello i francuskiego rożka.
„Rubber Band” utrzymany jest w rytmie marsza a przewodnim instrumentem utworu jest tuba, z pół-żartobliwymi słowami opowiadającymi o żołnierzu rozpaczającym z powodu dziewczyny, która opuściła go dla dyrygenta orkiestry dętej. W słowach piosenki użyty jest żart słowny o „fałszowanej piosence” (play my tune out of tune) podobny do żartu z utworu „With a Little Help from My Friends” z Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band (what would you think if I sang out of tune?). Według Kena Pitta po ukazaniu się płyty Beatlesów wiele osób uważało, że koncept i tytuł tej płyty był zainspirowany wydanym nieco wcześniej singlem Rubber Band.
„Love You till Tuesday” to lekka popowa piosenka z żartobliwym tekstem o niestałej miłości z Bowiem wyraźnie naśladującym styl śpiewania Anthony’ego Newleya. Dwa dni po wydaniu albumu piosenka została nagrana jeszcze raz w nowej wersji i wydana jako singel 14 lipca.
„Join the Gang” to cyniczna obserwacja „swingującego Londynu” z lat 60., piosenka opisująca starania kilku młodych osób desperacko starających się dołączyć do popularnej sceny. Muzycznie utwór zapożycza wiele standardowych elementów muzyki popularnej w tym okresie – funky perkusja otwierająca utwór, melodia grana na sitarze w środku utworu i psychodeliczne zakończenie piosenki.
Dwunasty utwór, nagrany 14 listopada 1966 „She’s Got Medals” jest opowieścią o kobiecie, która w przebraniu mężczyzny wstępuje do wojska, ale ostatecznie zmęczona udawaniem mężczyzny opuszcza wojsko i powraca do cywilnego życia jako kobieta. Dwuznaczny tytuł utworu nawiązuje do slangowego powiedzenia i oznacza nie tylko, że bohaterka utworu została odznaczona w wojsku medalami, ale także, że jest odważna – „ma jaja”. Utwór ma podobne brzmienie do nagranego w tym samym dniu „Uncle Arthur” z wyrazistą linią melodyczną graną na szałamaji.
„There Is a Happy Land” i „When I Live My Dream” to kolejno piąty i siódmy utwór w pierwszej strony płyty, łączy jest popularny w brytyjskiej psychodelii lat 60. temat „utraconego dzieciństwa” czy „świata dorosłych widzianego oczami dziecka”. „There Is a Happy Land” wzorowana jest na książce Keitha Waterhouse’a o tym samym tytule.
Umieszczony pomiędzy dwoma piosenkami o dziecięcym świecie, „We Are Hungry Men” jest „kanibalistyczną dystopią” opowiadającą o ginącej cywilizacji, umierającym świecie i zrujnowanych miastach. Utwór porusza tematy popularne w brytyjskiej fantastyce naukowe lat 60., do których Bowie powracał jeszcze wiele razy w jego późniejszej twórczości.
Ósmy w kolejności utwór „Little Bombardier” jest smutną historią weterana wypędzonego z małego miasteczka, podejrzanego o pedofilię – utwór zapożycza z opowiadania „Uncle Ernest” Alana Sillitoe’a. Nagrany w tej samej sesji co „Maid of Bond Street” utwór ma formę walczyka.
„Silly Boy Blue” jest opowieścią o młodym człowieku odkrywającym buddyzm i jego podróży duchowej.
Dziesiąty utwór „Come and Buy My Toys” to jeden ze spokojniejszych fragmentów płyty, głosowi Bowiego towarzyszą tylko dwie gitary – 12-strunowa akustyczna i basowa. Jest to kolejna z „dziecięcych fantazji” Bowiego, tym razem inspirowana opowiadaniem „The Farmer’s Boy” Randolpha Caldecotta i dziecięcymi rymowankami.
Przedostatnia, trzynasta na płycie piosenka „Maid of Bond Street” to lekki walczyk opowiadający o pięknej i popularnej, ale samotnej dziewczynie, której marzenia obracają się tylko wokół mody, kobiecych magazynów i filmów oraz o chłopcu, który pragnie być tak samo znany i pusty jak ona.
Ostatni utwór płyty, makabryczny „Please Mr. Gravedigger” śpiewany jest przez Bowiego a cappella, towarzyszą mu jedynie efekty dźwiękowe deszczu i burzy, sam utwór określany jest jako „jeden z prawdziwie szalonych momentów w historii muzyki popowej”. Opowiada mordercy, który ogląda z ukrycia starego grabarza kopiącego grób i planuje go zabić.
Okładka thumb|left|Logo Bowiego z pierwszego albumu Zdjęcie na okładkę zostało zrobione przez brata Deka Fernleya, Geralda w jego studiu fotograficznym przy Bryanston Street w Londynie.