ORP Wicher – polski niszczyciel (według nazewnictwa okresu dwudziestolecia międzywojennego, kontrtorpedowiec) typu Wicher w służbie w Marynarce Wojennej od 1930 roku, pierwszy nowoczesny okręt II Rzeczypospolitej. W latach międzywojennych pełnił funkcję jednostki flagowej Dywizjonu Kontrtorpedowców, odwiedzając wiele zagranicznych portów z kurtuazyjnymi wizytami. Jako jedyny z polskich okrętów swojej klasy uczestniczył w początkowej fazie kampanii wrześniowej, zatopiony przez niemieckie samoloty 3 września 1939 roku.
thumb|ORP „Wicher” zakotwiczony na redzie Zamówienie i budowa Po uzyskaniu przez rząd Władysława Grabskiego francuskiej pożyczki stabilizacyjnej na cele zbrojeniowe, ówczesny minister spraw wojskowych, generał Władysław Sikorski, w porozumieniu z szefem Kierownictwa Marynarki Wojennej, kontradmirałem Jerzym Świrskim, zdecydowali na konferencji w Inowrocławiu 7 września 1925 roku o włączeniu do programu rozbudowy floty dwóch kontrtorpedowców. Zgodnie z warunkami umowy pożyczkowej, miały one być zbudowane przez francuską stocznię Chantiers Naval Français w Blainville. Ten warunek postawili niektórzy członkowie rządu francuskiego, posiadający udziały w tym przedsiębiorstwie. W wyniku trwających od listopada 1925 roku negocjacji warunków ze stocznią, 2 kwietnia 1926 roku podpisano kontrakt na budowę dwóch kontrtorpedowców, opartych na planach francuskiego typu Bourrasque (Simoun). W tamtym okresie miały to być okręty niemające w swej klasie równych sobie na całym Morzu Bałtyckim. Wartość całości kontraktu wynosiła 1 202 100 dolarów (15 769 134,36 USD w roku 2015Porównanie wartości dolara USA w latach.), czas budowy pierwszej jednostki (przyszłego „Wichra”) przewidziano na 27 miesięcy, drugiej (przyszłej „Burzy”) na 39 miesięcy od daty zawarcia umowy.
Uroczyste położenie stępki pod „Wichra” odbyło się 19 lutego 1927 roku. Pierwszy nit wbił symbolicznie Alfred Chłapowski, ambasador Polski w Paryżu, drugi – kontradmirał Świrski. Wodowanie kadłuba nastąpiło 10 lipca 1928 roku, z kłopotami, ponieważ okręt utknął na pochylni i niezbędne było użycie holowników dla ściągnięcia go na wodę. Matką chrzestną została żona ambasadora Chłapowskiego, Helena. Francuska stocznia miała w trakcie budowy spore trudności organizacyjne, związane zarówno z brakiem doświadczenia wśród jej kierownictwa, jak i strajkami, wybuchającymi w całym przemyśle stoczniowym Francji. Również strona polska, reprezentowana przez przewodniczącego Komisji Nadzorczej, komandora Xawerego Czernickiego, kierowała do stoczni żądania dokonania ulepszeń w konstrukcji. W efekcie już podczas wodowania opóźnienie terminów wynosiło około pół roku i w toku dalszych prac sukcesywnie rosło.
8 lipca 1930 roku „Wicher” wcielony został w skład Marynarki Wojennej. Pierwszym dowódcą okrętu został komandor podporucznik Tadeusz Morgenstern-Podjazd, który w siedem dni później przyprowadził kontrtorpedowiec do Gdyni.
Opis konstrukcji thumb|Podstawowe uzbrojenie „Wichra” stanowiły cztery pojedyncze armaty Schneider-Creusot wz. 1924 kal. 130 mm „Wicher” miał długość całkowitą 106,9 m (100,9 m między pionami), szerokość maksymalną 10,5 m i średnie zanurzenie normalne wynoszące 3,3 m (konstrukcyjne 2,9 m, maksymalne 3,8 m). Wyporność standardowa wynosiła 1400 ton metrycznych, normalna 1540, pełna 1910 ton. Napęd stanowiły dwa zespoły turbin parowych systemu o łącznej mocy 35 000 KM, poruszające za pośrednictwem przekładni dwa wały napędowe. Parę do turbin dostarczały trzy trójwalczakowe kotły wodnorurkowe typu Yarrow-Normand, opalane ropą, umieszczone w dwóch kotłowniach. Turbiny i kotły zostały wyprodukowane w Ateliers et Chantiers de la Loire w Saint-Nazaire. Zapas paliwa, wynoszący maksymalnie 330 ton, pozwalał uzyskać zasięg 3000 mil morskich przy prędkości ekonomicznej 15 węzłów, projektowana prędkość maksymalna, 33 węzły, została nieznacznie przekroczona podczas prób morskich, kiedy uzyskano 33,8 węzła.
Główne uzbrojenie artyleryjskie kontrtorpedowca stanowiły cztery pojedyncze armaty Schneider-Creusot wz. 1924 kal. 130 mm, umieszczone po dwie na dziobie i rufie, w superpozycjach. Ich maksymalny kąt podniesienia lufy wynosił 35°, donośność przy strzelaniu pociskiem o masie 32,5 kg 18 100 m, zaś całkowita masa działa z osłoną 12 700 kg. Artyleria przeciwlotnicza okrętu składała się z dwóch pojedynczych dział Vickers wz. 28 kal. 40 mm o długości lufy 40 kalibrów, maksymalnym kącie podniesienia 85°, szybkostrzelności teoretycznej 200, praktycznej 120 strzałów na minutę, donośności poziomej 5700 m i pionowej 3980 m oraz, od 1935 roku, dwóch zdwojonych, najcięższych karabinów maszynowych Hotchkiss wz. 1930 kal. 13,2 mm. Działa Vickersa zainstalowane były na pokładzie, po obu stronach nadbudówki rufowej, karabiny maszynowe na skrzydłach platformy ponad pomostem dowodzenia.
Dwa potrójne aparaty torpedowe kal. 550 mm, z reduktorami dla kalibrów 533 i 450 mm, umieszczone były w osi symetrii okrętu, za ostatnim kominem. Pomiędzy nimi znajdowała się wieżyczka reflektorów. Dwie zrzutnie bomb głębinowych, z zapasem 20 bomb po 200 kg, zainstalowane były w podpokładowych tunelach na rufie. W początkowym okresie służby, do 1934 roku, okręt dysponował także dwoma miotaczami bomb głębinowych z zapasem 6 bomb po 100 kg. Na pokładzie mocowane były dwa tory minowe, łącznie dla 60 min kontaktowych wz. 08. Uzbrojenie dostarczył arsenał w Cherbourgu.
Kontrtorpedowiec posiadał na wyposażeniu trzy radiostacje: główną SM1K, krótkofalową RKD/K oraz alarmową Y, a także radionamiernik R-J. Przewidziana etatem załoga miała składać się z 10–12 oficerów oraz 150 podoficerów i marynarzy.
Przebieg służby Lata międzywojenne thumb|left|„Wicher” i „Burza” z wizytą w Kilonii, 1935 r. Po rozpoczęciu służby pod polską banderą „Wicher” został okrętem flagowym dowódcy Dywizjonu Torpedowców, komandora porucznika Romana Stankiewicza. Od 8 do 13 sierpnia 1930 roku pełnił honorową eskortę statku pasażerskiego „Polonia”, na którego pokładzie prezydent Ignacy Mościcki odbywał kurtuazyjną wizytę w Tallinnie. W marcu następnego roku „Wicher” popłynął przez Lizbonę do Funchal, skąd powrócił do Gdyni z odbywającym kurację na Maderze marszałkiem Józefem Piłsudskim. Rejs ten, pierwszy oceaniczny okrętu bojowego w historii PMW, został opisany między innymi przez kapitana marynarki (późniejszego komandora) Konrada Namieśniowskiego.
W czerwcu 1932 roku zdecydowana postawa dowódcy „Wichra” odegrała ważną rolę w tzw. kryzysie gdańskim, wymuszając na Senacie Wolnego Miasta zgodę na przywrócenie polskiej flocie prawa port d’attache, korzystania z Gdańska jako portu macierzystego i związanych z tym przywilejów. W sierpniu tegoż roku zespół polskich okrętów z „Wichrem” jako okrętem flagowym komandora Józefa Unruga odbył kurtuazyjną wizytę w Sztokholmie. Po wejściu do służby siostrzanej „Burzy” (19 sierpnia 1932 roku) utworzono Dywizjon Kontrtorpedowców. W lipcu 1934 roku zespół ten popłynął z oficjalną wizytą do Leningradu, po raz pierwszy i jedyny w okresie międzywojennym wizytując radziecki port.
Jako reprezentacyjny zespół okrętów polskiej floty, Dywizjon Kontrtorpedowców odwiedzał w kolejnych latach, oficjalnie i nieoficjalnie, między innymi Kopenhagę, Kilonię (pierwsza wizyta w porcie niemieckim, na zaproszenie admirała Raedera, podczas której grupa polskich oficerów poleciała do Berlina i była podejmowana na specjalnym bankiecie oraz spotkała się z Adolfem Hitlerem), Helsinki i Lipawę, gdzie „Wicher” został zadokowany na przegląd i konserwację. W 1935 roku kontrtorpedowiec zagrał w filmie Rapsodia Bałtyku. W maju 1937 roku „Wicher” przestał być okrętem flagowym Dywizjonu Kontrtorpedowców, przekazując tę funkcję nowemu niszczycielowi „Grom”. Ostatnią zagraniczną wizytą „Wichra” był rejs do Tallinna i Rygi w sierpniu 1937 roku.
Na przełomie lat 1937–1938 na „Wichrze” i siostrzanej „Burzy” przeprowadzono nieznaczną modernizację i uzupełnienie wyposażenia. Zaniechano również malowania dotychczasowego znaku taktycznego, dużej białej litery „W” z cieniem, na burtach na dziobie okrętu. W dalszych planach dowództwo floty przewidywało poważną przebudowę obydwu okrętów, z wymianą artylerii głównej na 120 mm armaty kal. 120 mm wz. 36 Bofors, identyczne jak na niszczycielach typu Grom i stawiaczu min „Gryf”, wzmocnieniem artylerii przeciwlotniczej oraz połączeniem trzech kominów w jeden szeroki, aby upodobnić sylwetki wszystkich polskich kontrtorpedowców. W związku z brakiem funduszy, a później wybuchem wojny, zamierzenia te pozostały wyłącznie na papierze. Po ponownym wejściu do służby nowym, i już ostatnim, dowódcą „Wichra” został komandor podporucznik (od 1 kwietnia 1939 roku komandor porucznik) Stefan de Walden. Jego zastępcą był od września 1938 roku kapitan marynarki Radosław Nowakowski.
W pierwszej połowie 1939 roku stan mechanizmów napędowych kontrtorpedowca nakazywał konieczność dokowania i wykonania przeglądu, ale obowiązująca wówczas podwyższona gotowość floty nie pozwoliła na jego zrealizowanie. Ponadto opracowywany już wtedy plan Peking, wysłania trzech najwartościowszych okrętów na Zachód, nie obejmował „Wichra”, który był przewidziany do pozostawienia dla obrony Wybrzeża. Od 18 marca cały Dywizjon Kontrtorpedowców został postawiony w stan zwiększonej gotowości w związku z obawami, że po bezproblemowej aneksji Kłajpedy Hitler, powracający do Rzeszy na czele floty, mógłby spróbować uczynić to samo wobec Gdańska. Pod koniec sierpnia ogłoszono we flocie mobilizację alarmową. W jej ramach okręt pobrał dodatkową amunicję bojową w miejsce ćwiczebnej oraz zapasy. Dowódca otrzymał do dyspozycji 11 000 dolarów amerykańskich, do wykorzystania w razie konieczności zawinięcia do obcego portu.
Obrona Wybrzeża thumb|Obsługa działka przeciwlotniczego 40 mm na „Wichrze” Po odpłynięciu 30 sierpnia 1939 roku „Groma”, „Błyskawicy” i „Burzy” do Wielkiej Brytanii, „Wicher” pozostał na Wybrzeżu jako jedyny z polskich niszczycieli. W nocy z 31 sierpnia na 1 września znajdował się na redzie Gdyni. Przed godziną 7.00 rano nad polskimi jednostkami pojawiły się trzy wodnosamoloty Heinkel He 59 (lub He 60). Początkowo zostały wzięte za własne maszyny, zgodnie z radiogramem otrzymanym poprzedniego dnia, awizującym przelot trzech polskich samolotów (badania historyków wskazują na możliwość, że depesza ta była dezinformacją niemieckiego wywiadu). Po rozpoznaniu maszyn jako niemieckich, ówczesny oficer artyleryjski „Wichra”, porucznik Zbigniew Kowalski, wydał rozkaz otwarcia ognia. Według relacji niektórych świadków, także Niemcy ostrzelali polski okręt z broni pokładowej.