W jej ramach okręt pobrał dodatkową amunicję bojową w miejsce ćwiczebnej oraz zapasy. Dowódca otrzymał do dyspozycji 11 000 dolarów amerykańskich, do wykorzystania w razie konieczności zawinięcia do obcego portu.
Obrona Wybrzeża thumb|Obsługa działka przeciwlotniczego 40 mm na „Wichrze” Po odpłynięciu 30 sierpnia 1939 roku „Groma”, „Błyskawicy” i „Burzy” do Wielkiej Brytanii, „Wicher” pozostał na Wybrzeżu jako jedyny z polskich niszczycieli. W nocy z 31 sierpnia na 1 września znajdował się na redzie Gdyni. Przed godziną 7.00 rano nad polskimi jednostkami pojawiły się trzy wodnosamoloty Heinkel He 59 (lub He 60). Początkowo zostały wzięte za własne maszyny, zgodnie z radiogramem otrzymanym poprzedniego dnia, awizującym przelot trzech polskich samolotów (badania historyków wskazują na możliwość, że depesza ta była dezinformacją niemieckiego wywiadu). Po rozpoznaniu maszyn jako niemieckich, ówczesny oficer artyleryjski „Wichra”, porucznik Zbigniew Kowalski, wydał rozkaz otwarcia ognia. Według relacji niektórych świadków, także Niemcy ostrzelali polski okręt z broni pokładowej.