Miś – polski film komediowy w reżyserii Stanisława Barei z 1981 roku, według scenariusza Stanisława Barei i Stanisława Tyma. Film stanowi pierwszą część trylogii o Ryszardzie Ochódzkim, prezesie Klubu Sportowego „Tęcza”, który z łatwością wykorzystuje systemowe nieprawidłowości na własną korzyść; kolejne części trylogii zrealizowali Sylwester Chęciński (Rozmowy kontrolowane, 1991) i Tym (Ryś, 2007).

Głównym wątkiem Misia, uzupełnionym szeregiem anegdotycznych scen, jest konflikt Ochódzkiego z byłą żoną Ireną o majątek zdeponowany w jednym z londyńskich banków. Reżyser ukazuje w satyrycznym, przejaskrawionym tonie fragment rzeczywistości Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej za rządów Edwarda Gierka.

Miś powstawał w okresie przemian społeczno-politycznych w Polsce po wydarzeniach sierpniowych 1980 roku, które doprowadziły do chwilowego odprężenia w relacjach władzy komunistycznej z filmowcami. W przeciwieństwie do filmu Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz, który uległ znacznym cięciom cenzury, Miś przeszedł kolaudację bez poważniejszych problemów i trafił do powszechnego obiegu kinowego. Choć krytyka filmowa przyjęła go negatywnie, publiczność dostrzegła w nim celną krytykę codzienności PRL-u, czyniąc Misia dziełem kultowym.

Fabuła Ryszard Ochódzki (zwany Misiem) jest prezesem klubu sportowego „Tęcza”, który na boku prowadzi lewe interesy, w tym planuje wyłudzenie publicznych pieniędzy przeznaczonych na budowę monstrualnego drewniano-słomianego misia odpowiadającego „żywotnym potrzebom naszego społeczeństwa”. Podczas wyjazdu za granicę zostaje zatrzymany, ponieważ z jego paszportu wyrwano kilka kartek. Ochódzki podejrzewa o to byłą żonę Irenę, która chce opóźnić jego wyjazd i dotrzeć do Londynu przed nim. Byli małżonkowie założyli bowiem przed laty konto w jednym z londyńskich banków, a rozstanie zmusiło ich do podziału posiadanych dóbr. Żadne z nich nie chce jednak dzielić się zdeponowanymi pieniędzmi z drugą stroną.

Ochódzki przy pomocy zaprzyjaźnionego kierownika produkcji Hochwandera szuka sobowtóra, z którego paszportem będzie mógł wyjechać do Londynu. Odnajduje go w osobie węglarza Stanisława Palucha, nieświadomego intrygi. Aby zdobyć paszport, Ochódzki aranżuje znajomość Palucha z prostoduszną kochanką Hochwandera, „przejętą” przez Ryszarda, Aleksandrą Kozeł. Aleksandra wylewa na Palucha szampon przyśpieszający wypadanie włosów, aby upodobnił się do łysego Ochódzkiego. Następnie Aleksandra zabiera Palucha do Teatru Dwójkąt, gdzie podczas przedstawienia traci on włosy. W biurze paszportowym odbywa się jarmarczna uroczystość wręczenia paszportu. Wkrótce potem Aleksandra, dosypawszy do napoju środek usypiający, pozbawia Palucha przytomności.

Zdobywszy od Aleksandry paszport Palucha, Ochódzki wyrusza do Londynu. W samolocie dostrzega Irenę z którą wdaje się w pogawędkę. Korzystając z chwili jej nieuwagi, niszczy jej paszport w ten sam sposób, w jaki uczyniła to była żona. W rezultacie Irena nie może opuścić lotniska ani podjąć pieniędzy z banku. Ochódzki opróżnia konto, przenosi pieniądze do innego banku i wraca do Polski.

W gliniance nad zamarzniętym jeziorem stary węglarz Tłoczyński tłumaczy ojcu dziewczynki, dlaczego nie powinien on nazywać swojego dziecka Tradycją. Tymczasem ze śmigłowca zrzucona zostaje olbrzymia kukła misia, przeznaczona na straty. Miś ląduje w jeziorze, ochlapując węglarzy, podczas gdy kobieta śpiewa dziecku pastorałkę „tchnącą optymizmem”.

Dodatkowe wątki Główny wątek fabularny Misia uzupełniają anegdotyczne sceny ukazujące w satyrycznej tonacji rzeczywistość Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Należą do nich m.in.: scena w barze mlecznym „Apis”, w którym miski są przykręcone do stołów, a sztućce przymocowane łańcuchami; scena na poczcie, w której Ryszard Ochódzki usiłuje wysłać telegram do Romana Polańskiego w Londynie, a pracownica poczty oświadcza: „Nie mogę wysłać tej depeszy. Nie ma takiego miasta Londyn. Jest Lądek, Lądek-Zdrój”; próba przekupienia przez Ochódzkiego kasjerki kiełbasą podwawelską w celu zakupu biletu lotniczego, sceny z milicjantem Szczupakiem, który zatrzymuje kierowców do kontroli w pobliżu makiet domów; sceny z Włodarczykiem, pracownikiem Milicji Obywatelskiej i autorem propagandowych piosenek; scena ze sprzedawczynią, która przegania intruzów następującymi słowami: „Panie, tu nie jest salon damsko-męski. Tu jest kiosk »Ruchu«! Ja tu mięso mam!”; sceny z amatorskim śpiewakiem, który w filmie nieustannie pragnie się zareklamować piosenką Jestem Wesoły Romek; sceny na planie filmu propagandowego Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta, który kręci reżyser Zagajny; odkrycie kradzieży parówek, będących ważnym filmowym rekwizytem, powoduje wszczęcie przez ekipę poszukiwania „parówkowych skrytożerców”; sceny z udziałem Wacława Jarząbka, trenera II klasy w Klubie Sportowym „Tęcza”, który pragnie przypodobać się prezesowi Ochódzkiemu i nagrywa na klubowy magnetofon przemówienie w formie piosenki: „Łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes naszego klubu! Niech żyje nam!”; scena spotkania Ochódzkiego i jego kochanki w kawiarni, w której obsługująca ich kelnerka przed przyjęciem zamówienia oświadcza: „Kawa i wuzetka są obowiązkowe dla każdego. Bijemy się o złotą patelnię”; scena, w której Ochódzki awanturuje się w szatni, że ktoś mu ukradł płaszcz, a kierownik szatni ripostuje: „Niech pan nie krzyczy na naszego pracownika. Ja tu jestem kierownikiem tej szatni. Nie mamy pańskiego płaszcza, i co pan nam zrobi?”; scena ukazująca fikcyjny program edukacyjny 10:0 dla Gwardii, w którym porucznik MO Lech Ryś nazywany Wujkiem Dobra Rada udziela porad na temat zasad dobrego wychowania; on też podsuwa Ochódzkiemu pomysł na poszukanie sobowtóra; scena w teatrze, gdzie trwa spektakl, jedna z kobiet tam występujących ma pod kurtką „Słoninę i schab, salceson, i 2 balerony”. Jeden z widzów mówi do swojego syna „Widzisz synku, tak wygląda baleron”, na to ten odpowiada „Aha”; scena pożegnania matki przez odprowadzającego ją syna na lotnisku Warszawa Okęcie, kiedy podczas próby wejścia na taras widokowy natykają się na kartkę informującą, że jest on nieczynny, a najbliższy czynny taras widokowy dla odprowadzających jest we Wrocławiu.

Obsada

Produkcja W czerwcu 1978 roku, podczas zmagań z cenzurą w sprawie dopuszczenia do rozpowszechniania Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz, reżyser Stanisław Bareja oraz scenarzysta Stanisław Tym napisali filmową nowelę Joker. Jej bohaterem był lekarz – ofiara intrygi szulera planującego ucieczkę z kraju. Na początku 1979 roku Bareja i Tym opracowali na podstawie Jokera nowy projekt zatytułowany Miś, tym razem z oszustem w roli głównej. Projekt zaakceptował kierownik artystyczny Zespołu Filmowego „Perspektywa”, Janusz Morgenstern. Latem 1979 roku scenarzyści ukończyli scenopis w domu letniskowym Tyma. W październiku tego samego roku, za zgodą Morgensterna, rozpoczęły się zdjęcia do filmu.

Ekipa filmowa realizowała Misia w przyspieszonym tempie. Sceny w sanatorium klimatycznym ministra Złotnickiego kręcono wczesnym rankiem na tarasie widokowym Pałacu Kultury i Nauki, natomiast zdjęcia w samolocie realizowano na pokładzie Iła-62 podczas postoju maszyny na lotnisku Warszawa-Okęcie. W wyniku cięć kosztów w podróż do Londynu nie wyjechali dźwiękowiec Michał Żarnecki ani charakteryzatorka Iwona Kamińska. Zdjęcia zrealizowano również w plenerach samego Londynu. Uwieczniono na nich: South Kensington, most Westminster, Tamizę, wieżę zegarową Big Ben oraz terminal nr 2 lotniska London-Heathrow. 23 grudnia 1979 roku ekipa powróciła z Wielkiej Brytanii do Polski. Ogłoszenie prasowe o poszukiwaniu „sobowtóra dla dublera”, które w filmie nadaje Hochwander, z powodu braku sprzętu poligraficznego zamieszczono jako anons na łamach „Życia Warszawy”. Na potrzeby produkcji filmu w Cepelii wykonano pięć kukieł różnej wielkości. Największą, kilkunastometrową, ustawiono na terenie stołecznego Klubu Sportowego „Polonia” – filmowej „Tęczy”. Drugi miś został przyczepiony liną do kadłuba śmigłowca Mi-6, natomiast trzeciego umieszczono w lodowatej wodzie glinianki w pobliżu ulicy Połczyńskiej na Woli. W siedzibie Klubu Orzeł Warszawa przy ul. Podskarbińskiej 14 w gabinecie prezesa zarządu znajdują się oryginalne meble gdańskie z filmu. Sceny w kotłowni-melinie realizowano w budowli, która miała służyć jako cyrk i być wizytówką Powiśla. Zbudowany na przełomie lat 60. i 70. obiekt w czasie kręcenia Misia znajdował się w ruinie. Wybór tego miejsca, podobnie jak w przypadku wcześniejszych filmów, wiązał się z eksponowaniem nieudanych projektów PRL. Sceny do filmu kręcono także m.in. na ul. Chełmskiej (bar mleczny „Apis”), w aptece przy ul. Rakowieckiej 41, na ul. Próżnej, ul. Bagno, na placu Grzybowskim, w biurowcu Intraco II (m.in. scena zakupu biletu na samolot do Londynu) oraz na przejściu granicznym w Świecku.

mały|Cytaty z Misia reklamujące XXXIV Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2009 Bareja w Misiu zawarł elementy autobiograficzne. Aktorzy Teatru Dwójkąt śpiewają piosenkę z okresu II wojny światowej Siekiera, motyka, którą reżyser uczynił aluzją do działalności szmuglerskiej swojego ojca wędliniarza podczas wojny. Ponadto w kolejce po obiad w filmowym bufecie stoją statyści przebrani w mundury SS. Postać hrabiego Barry’ego Kenta z filmu kręconego przez Zagajnego nawiązuje do tytułowego bohatera powieści Zadanie porucznika Kenta autorstwa Macieja Słomczyńskiego, którą Bareja czytał w klasie maturalnej. Rekwizyt w postaci parówek, z racji braku tego towaru w sklepach, wymagał kreatywności ze strony reżysera, który odziedziczył po ojcu umiejętność masarską. Bareja otrzymał pisemną zgodę Ministerstwa Handlu Wewnętrznego na zakup kilkudziesięciu metrów jelita baraniego, które nafaszerował masą z rozgotowanej kiełbasy serdelowej.

Bareja stosował autoironię, nawiązując w Misiu do swoich wcześniejszych filmów. Ujęcie klubu sportowego stanowi nawiązanie do Męża swojej żony, w którym zdarzenia ukazano w duchu zdrowej rywalizacji. Tańczące krakowiaka „liliputy” podczas wręczani paszportu Stanisławowi Paluchowi i Aleksandrze Kozeł stanowią autoironiczny komentarz do tańca w Żonie dla Australijczyka. Scenografia Misia jest reakcją na wcześniejszą krytykę zbyt sterylnych wnętrz.

Zmagania z cenzurą Po zakończeniu produkcji Misia Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk zgłosił zastrzeżenia do ponad trzydziestu scen z całego filmu. Cenzura zakwestionowała między innymi sceny kupowania mięsa w kiosku, obiadu w barze mlecznym, wręczania paszportu i występu estradowego, a także zdania deprecjonujące władzę, takie jak „Film jest najważniejszą ze sztuk”, „To jest miś na skalę naszych możliwości” czy „Słuszną linię ma nasza władza”. Łącznie, jak szacował reżyser, długość zakwestionowanych scen wynosiła 700 metrów, czyli ¼ filmu.

Podczas kolaudacji we wrześniu 1980 roku wiceminister Antoni Juniewicz zgłosił kilkanaście scen do usunięcia lub przemontowania. Najwięcej pretensji wzbudziły dekoracja dziedzica Pruskiego biało-czerwoną szarfą, parodia Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu oraz końcowa sekwencja z monologiem Środki, której Tym bronił osobiście. Bareja odpierał zarzuty Juniewicza, twierdząc, że każde wycięcie może zaszkodzić zawartości filmu. Na fali sierpniowych protestów atmosfera wokół kolaudacji Misia była jednak lepsza niż w przypadku Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz. Janusz Morgenstern odczytał list od Andrzeja Wajdy z poparciem dla Misia, a członkowie komisji Janusz Kijowski i Krzysztof Kieślowski wystawili filmowi pozytywną ocenę. Sytuacja uległa poprawie – po ustąpieniu Edwarda Gierka ze stanowiska I sekretarza KC PZPR swoje posady stracili również wiceminister Juniewicz oraz minister kultury i sztuki Zygmunt Najdowski. Cenzura obeszła się łaskawiej z Misiem, gdyż film Barei mógł odpowiadać społecznym oczekiwaniom rozliczenia z poprzednią, gierkowską ekipą rządzącą, a wówczas planowano zliberalizowanie przepisów dotyczących kolaudacji.

Rekonstrukcja cyfrowa