thumb|Pomnik po zmianach z 2006 roku (Zmieniony napis (dodano w porównaniu z pierwotną wersją fragment O Boga) – zobacz też wersję pierwotną z 1981 roku thumb|Ulica Kochanowskiego; wynoszenie rannego spod ognia z gmachu Wojewódzkiego Urzędu ds. BP thumb|Czołgi T-34 tłumiące powstanie thumb|Czołgi na opustoszałym Placu Stalina thumb|Robotniczy pogrzeb jednej z ofiar thumb|Tablica przed zajezdnią tramwajową przy Gajowej, poświęcona ofiarom Czerwca thumb|Pomnik z nazwiskami ofiar Czerwca ’56 na ul. Kochanowskiego thumb|„Proces dziewięciu”, jeden z procesów uczestników poznańskich protestów thumb|Mural poświęcony wydarzeniom czerwca 1956 roku w Poznaniu przy ulicy Górna Wilda Poznański Czerwiec (Czerwiec ’56) – pierwszy strajk generalny i masowy protest społeczny w okresie Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, który miał miejsce pod koniec czerwca 1956 roku w Poznaniu. Protesty zostały krwawo stłumione przez wojsko i milicję, a samo wydarzenie było przez propagandę PRL-u bagatelizowane jako „wypadki czerwcowe” lub przemilczane. Obecnie przez część historyków i uczestników Czerwca ’56 bywa określany także jako poznański bunt, rewolta oraz powstanie poznańskie.

Strajk wybuchł rankiem 28 czerwca (w tzw. czarny czwartek) w Zakładach Przemysłu Metalowego H. Cegielski Poznań (w latach 1949–1956 noszących nazwę Zakłady Przemysłu Metalowego im. Józefa Stalina Poznań – w skrócie ZISPO) i przerodził się w spontaniczny protest przeciw władzy. Do stłumienia demonstracji użyto 10 tys. żołnierzy i 400 czołgów. Oddziałami Ludowego Wojska Polskiego dowodził wywodzący się z Armii Czerwonej generał Stanisław Popławski. W 2006 roku dr Łukasz Jastrząb ogłosił zweryfikowaną listę 57 zabitych i zmarłych w wyniku odniesionych ran. Jego badania potwierdził w 2007 roku Instytut Pamięci Narodowej, który ponadto uzupełnił listę Łukasza Jastrząba o nazwisko Andrzeja Styperka zmarłego w 1964 roku w wyniku postrzału kręgosłupa, do którego doszło w Czerwcu 1956. 80% ofiar śmiertelnych nie brało czynnego udziału w zajściach – ich śmierć spowodowana była bezładną strzelaniną, także ze strony osób cywilnych, które w trakcie zajść weszły w posiadanie broni palnejŁukasz Jastrząb, Kombatanci z 1956 r.?, „Dziś” 2/2007, str. 158.

Tło wydarzeń Po śmierci Józefa Stalina w marcu 1953 roku systemy komunistyczne w Związku Radzieckim i krajach „demokracji ludowej” zaczęły przechodzić kryzys strukturalny i ideologiczny, którego efektem było stopniowe słabnięcie reżimów totalitarnych. Przemiany polityczno-społeczne osiągnęły swój szczyt pod koniec 1955 i w pierwszej połowie 1956 roku. W lutym 1956 roku Komitety Centralne KPZR, PZPR, Włoskiej Partii Komunistycznej, Bułgarskiej Partii Komunistycznej i Komunistycznej Partii Finlandii podpisały wspólne oświadczenie o „nieuzasadnionym” rozwiązaniu Komunistycznej Partii Polski, co stanowiło element szerszego procesu destalinizacji i rewizji czystek z lat 1937–1939 dokonanych na rozkaz Stalina.

W tym samym miesiącu na XX Zjeździe Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Nikita Chruszczow wygłosił tajny referat O kulcie jednostki i jego następstwach. Zawierał on krytykę „kultu jednostki”, choć dla mieszkańców Polski i innych państw bloku wschodniego szczególnego znaczenia nabrała inna teza, wyrażona w referacie sprawozdawczym Chruszczowa na XX Zjeździe, uznająca możliwość dochodzenia do socjalizmu drogami narodowymi, odzwierciedlającymi specyfikę danego kraju, oraz odrzucenie teorii o zaostrzającej się walce klasowej w miarę postępów w budowie socjalizmu.

Ważną rolę w przemianach politycznych, wskutek zelżenia cenzury, odgrywała prasa. Dużą popularnością cieszył się Klub Krzywego Koła, który zapoczątkował swą działalność w październiku 1955 roku i skupiał pisarzy opozycyjnych (m.in. Jana Józefa Lipskiego). Spotkania klubu dotyczyły głównie problematyki politycznej, historycznej i gospodarczej. Rozpoczęły się dyskusje i polemiki na temat „błędów i wypaczeń”, przybierające formę nacisku psychologicznego na władzę, kształtując jednocześnie świadomość i postawy polityczne w skali mikrospołecznej. Do tematów, które dominowały w prasie, należały: samodzielność w międzynarodowym ruchu robotniczym, praworządność, rola Armii Krajowej i struktur Polskiego Państwa Podziemnego podległych rządowi w Londynie, marnotrawstwo zasobów oraz nadmiernie rozrośnięta biurokracja w gospodarce. Robotnicy swój sprzeciw wobec nadużyć władzy wyrażali strajkami i demonstracjami ulicznymi. W 1956 roku warunki życia rodzin robotniczych nie uległy poprawie, a wręcz pogorszyły się. System zarządzania gospodarką nie został zreformowany, nadal utrzymywany był nieefektywny i zbiurokratyzowany model gospodarki planowej. Przekształcenie związków zawodowych w podporządkowaną partii „transmisję” do mas zwiększyło jeszcze bardziej dystans pomiędzy władzą a obywatelami. Na skutek załamania się zawartych w planie gospodarczym zapowiedzi poprawy warunków bytowych ludzi pracy, władze PRL-u zaczęły tracić zaufanie społeczne.

Strajk i walki uliczne

Przyczyny Miejscem, gdzie konflikt społeczny przybrał formę strajku, a później zamieszek ulicznych, był Poznań – duży ośrodek przemysłowy. Powstałe tam niezadowolenie narastało już od początku 1955 roku. Załoga największego zakładu poznańskiego, tj. Cegielskiego (Hipolit Cegielski Poznań, zwane podówczas ZISPO – Zakłady Przemysłu Metalowego im. Stalina Poznań) zgłaszała pretensje w sprawie niesłusznie pobieranego przez trzy lata podatku od więcej zarabiających przodowników pracy i pracowników akordowych, co pozbawiło parę tysięcy pracowników ponad 11 mln złotych. Dyrekcja nie była w stanie spełnić postulatów wysuwanych przez załogę. W tej sytuacji w dniach 23 i 25 czerwca poszczególne zakłady HCP wybrały 17 delegatów załogi. Do tej grupy przyłączyło się 10 osób, reprezentujących dyrekcję, Komitet Zakładowy PZPR i Radę Przedsiębiorstwa. W nocy z 25 na 26 czerwca delegacja ta pojechała pociągiem do Warszawy, gdzie najpierw delegaci udali się do Zarządu Głównego ZZM, a następnie do Ministerstwa Przemysłu Maszynowego, gdzie przedstawiła postulaty ministrowi Romanowi Fidelskiemu. Minister ustosunkował się przychylnie do najważniejszych postulatów robotników, m.in. wyraził zgodę na wypłacanie w ciągu trzech miesięcy sum niesłusznie potrącanego przez ostatnie trzy lata podatku od wynagrodzeń oraz na 29-procentową podwyżkę płac „dniówkowo-przemysłowych”, zamiast podwyżki płac akordowych zaproponował podwyższenie stawki podstawowej i zmniejszenie czasów normowych. W sprawie kilku drugorzędnych postulatów, które „wykraczały poza jego kompetencje”, obiecał się zwrócić się do odpowiednich władz.

Dyskusje, masówki, wybór delegatów, ustalanie listy postulatów w HCP śledzono z uwagą w innych zakładach pracy Poznania. Atmosfera była bardzo napięta. W mieście było dużo gości z kraju i zagranicy z okazji trwających Międzynarodowych Targów Poznańskich. Robotnicy z napięciem oczekiwali powrotu delegacji.

W nocy z 26 na 27 czerwca delegacja z poczuciem zadowolenia wróciła do Poznania i została przywitana okrzykiem „Victoria!”. Następnego dnia rano w ślad za delegacją przybył do zakładów Cegielskiego minister przemysłu maszynowego Fidelski. Na „masówce” z robotnikami przedstawił on swoje ostateczne decyzje w sprawie podwyżki wynagrodzeń, jednak zrobił to w sposób bardzo zawiły, przez co część robotników odebrała jego wystąpienie jako mataczenie, inni zaś uznali, że podwyżka ich płac będzie zaledwie symboliczna. Dochodziło do okrzyków, gwizdów i wyśmiewania ministra Fidelskiego. Wieczorem minister wykluczył delegatów robotniczych z rozmów i udał się do hotelu na spoczynek. Tymczasem niepokój powstawał i w innych zakładach poznańskich, gdzie od 27 czerwca strajkowali robotnicy, którzy na skutek podwyższenia planu stracili w czerwcu premię stanowiącą 20–30% ich zarobków. Wieczorem 27 czerwca sytuacja była już na tyle poważna, że zdecydowano o przeprowadzeniu w godzinach nocnych narady aktywu kierowniczego Wojewódzkiego Urzędu do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego, która postanowiła o skierowaniu rano 28 czerwca grupy funkcjonariuszy UB do ochrony ZISPO, ZNTK, Elektrowni, Fabryki Maszyn Żniwnych i innych ważnych obiektów w mieście.

Demonstracja i walki

W dniu 28 czerwca doszło w Poznaniu do wystąpień robotniczych, które przebiegały w dwóch etapach. Pierwszy etap trwał od godziny 6:00 do 10:30. W tym czasie robotnicy zorganizowali strajk w największych zakładach miasta. Następnie blisko 10 tys. robotników z zakładów Cegielskiego wyszło na ulice, formując pochód. Robotnicza demonstracja szybko przekształciła się w manifestację całego społeczeństwa, czego wyrazem było spontaniczne dołączanie się do marszu mijanych mieszkańców wykonujących różne zawody (w tym pracowników poznańskiego MPK). Finalnie blisko 100 tysięcy Poznaniaków zgromadziło się przed Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, mieszczącym się w dawnym Zamku Cesarskim, przy obecnej ulicy Święty Marcin. Robotnicy domagali się, aby władze cofnęły narzucone normy pracy, obniżyły ceny i podwyższyły płace. Był to pokojowy etap manifestacji, kontrolowany przez aktyw robotniczy. Próbowano rozmawiać z przedstawicielami Wojewódzkiej Rady Narodowej, żądano przyjazdu premiera Józefa Cyrankiewicza.

Począwszy od godz. 9:00 kierownik Wojewódzkiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Publicznego mjr Feliks Dwojak wraz z pierwszym sekretarzem KW PZPR Leonem Stasiakiem, naciskali na komendanta poznańskiej Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych i Zmechanizowanych, by ten wyprowadził czołgi przeciwko demonstrantom. Szef Głównego Zarządu Politycznego Wojska Polskiego, gen. Kazimierz Witaszewski, zakazał użycia wojska w mieście w tej fazie operacji.

Decyzję o użyciu oddziałów wojska, na wniosek ministra obrony narodowej marszałka Konstantego Rokossowskiego, podjęło Biuro Polityczne KC PZPR, obradujące od godz. 10:00. Wiceminister obrony narodowej gen. Stanisław Popławski, powołał specjalną grupę operacyjną, która miała nadzorować pacyfikację miasta. Jednocześnie szef Sztabu Generalnego, gen. Jerzy Bordziłowski, wydał rozkaz komendantowi poznańskiej szkoły pancernej użycia broni przeciw prowokatorom.

Po godzinie 10:00 nastąpił wzrost napięcia wśród demonstrantów. Z opanowanego milicyjnego radiowozu robotnicy nadawali najpierw swoje postulaty, z czasem zaczęły tam jednak padać hasła otwarcie wrogie wobec władzy. Po południu większość demonstrantów zaczęła rozchodzić się do domów, jednak mniejsze grupy rozlały się po mieście, aby kontynuować manifestację. Ok. godz. 11:00 doszło do zniszczenia radiostacji zagłuszającej w gmachu Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy narożniku ulic Dąbrowskiego i Mickiewicza. Momentem przełomowym okazało się nadanie z radiowozu informacji o aresztowaniu delegatów ZISPO, którzy 26 czerwca prowadzili rozmowy z władzami w Warszawie. Grupa demonstrantów udała się pod Więzienie Centralne przy ulicy Młyńskiej zwane „poznańską Bastylią”. Demonstranci wdarli się do niego przy użyciu ciężkich narzędzi i wypuścili na wolność 257 więźniów. Delegacji jednak tam nie znaleziono, gdyż podana informacja okazała się plotką. Część demonstrantów przystąpiła do niszczenia akt więziennych. Inni opanowali gmachy prokuratury i sądu. Akta wyrzucano na ulicę i palono, a sprzęty częściowo zdemolowano. Dokonano też przejęcia broni palnej od rozbrojonej załogi więzienia i ze składów, którą rozdano protestującym. Tłum zebrany przed gmachem sądu nie pozwolił straży pożarnej na gaszenie ognia. Zamieszki w rejonie więzienia, sądu i prokuratury trwały do godz. 12:00. Druga grupa natomiast ruszyła pod budynek Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego przy ul. Kochanowskiego, do którego w tym czasie przybyła grupa operacyjna UBP. Około godz. 10:40 z tego budynku padły pierwsze strzały, a demonstranci cofnęli się.