Przebicie do Śródmieścia – nieudana próba przebicia niemieckiego pierścienia wokół oblężonego Starego Miasta, podjęta przez oddziały Armii Krajowej w trakcie powstania warszawskiego 1944 roku.
W nocy z 30 na 31 sierpnia 1944 oddziały AK uderzyły z dwóch stron na niemieckie pozycje oddzielające warszawską Starówkę od Śródmieścia. Celem natarcia było wybicie korytarza, którym broniące Starego Miasta oddziały Grupy „Północ” mogłyby zostać ewakuowane do Śródmieścia. Na skutek złego rozpoznania i braku skutecznej synchronizacji polskie natarcia zakończyły się jednak niepowodzeniem i ciężkimi stratami. W rezultacie główne siły Grupy „Północ” były zmuszone przeprowadzić w następnych dniach odwrót kanałami do Śródmieścia.
Preludium W okresie powstania warszawskiego stołeczne Stare Miasto stało się polem „boju walnego” – decydującego dla losów całego zrywu. Począwszy od 7 sierpnia 1944 niemieckie oddziały przypuszczały silne natarcia na poszczególne odcinki staromiejskiej obrony. Szczególnie zacięte walki toczyły się zwłaszcza na Muranowie oraz w okolicach pl. Teatralnego i pl. Zamkowego. 19 sierpnia niemiecka Grupa Bojowa „Reinefarth” przystąpiła do generalnego szturmu na Starówkę, inicjując tym samym jeden z najzaciętszych i najdramatyczniejszych bojów powstania. W trakcie blisko dwutygodniowej bitwy walczono zaciekle o każdy dom i każdą barykadę. Doskonale wyposażone niemieckie oddziały szturmowe, dysponujące silnym wsparciem artyleryjskim i lotniczym, przez długi czas nie były w stanie złamać oporu powstańców. O ile jednak wielodniowe niemieckie szturmy nie przebiły nigdzie polskiej obrony, o tyle systematycznie wgniatały ją do wnętrza Starówki. Sytuacja obrońców pogarszała się z każdym dniem.
28 sierpnia nastąpił moment krytyczny. Tego dnia Niemcom udało się zdobyć dwa kluczowe bastiony polskiej obrony – gmach Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych oraz ruiny Katedry wraz z sąsiednim kościołem oo. Jezuitów. Siły obrońców stopniały w tym czasie do ok. 2 tys. żołnierzy (niektóre plutony liczyły zaledwie kilkunastu żołnierzy). Wojsko znajdowało się na skraju wytrzymałości fizycznej, brakowało amunicji, żywności i lekarstw dla tysięcy rannych. W jeszcze bardziej tragicznej sytuacji znajdowała się ludność cywilna – cierpiąca głód i pragnienie, wegetująca w piwnicach, ginąca tysiącami od niemieckich bomb. Zawiodły także wszelkie nadzieje na pomoc z zewnątrz. W tej sytuacji pułkownik Karol Ziemski „Wachnowski”, dowódca powstańczej Grupy „Północ”, doszedł do wniosku, że dalsza obrona Starówki jest niemożliwa i postanowił wyprowadzić ze skazanej na zagładę dzielnicy jak największą liczbę zdolnych do walki żołnierzy. Ewakuację kanałami „Wachnowski” uznawał początkowo za technicznie niewykonalną stąd jedynej szansy upatrywał w przebiciu do Śródmieścia. Zakładał, że dwustronny koncentryczny atak oddziałów staromiejskich i śródmiejskich na nieprzyjacielskie pozycje w okolicach pl. Bankowego i Hal Mirowskich umożliwi wyrąbanie korytarza, przez który oddziały Grupy „Północ” będą mogły ewakuować się do Śródmieścia i tam kontynuować walkę z Niemcami.
Jeszcze tego samego dnia do Śródmieścia udał się kanałami major Tadeusz Perdzyński „Tomir”, który miał przedstawić plan przebicia pułkownikowi Antoniemu Chruścielowi „Monterowi” (dowódcy Okręgu Warszawskiego AK). 29 sierpnia powrócił on na Starówkę, przynosząc ze sobą zgodę „Montera” na ewakuację oraz uzgodniony plan współdziałania oddziałów staromiejskich i śródmiejskichWiększość historyków przyjmuje w ślad za Adamem Borkiewiczem, że „Wachnowski” postanowił przebijać się do Śródmieścia w dniu 28 sierpnia – tj. po upadku Katedry i PWPW. Z opinią tą polemizował Antoni Przygoński, który powołując się na zachowane dokumenty Grupy „Północ” uważał, że decyzja o przebiciu zapadła już w nocy z 26 na 27 sierpnia. Patrz: Antoni Przygoński, Powstanie warszawskie w sierpniu 1944 r. t. II, PWN, Warszawa 1980, s. 421..
Siły i plany thumb|200px|Pułkownik Karol Ziemski „Wachnowski” Szczegółowy plan natarcia został opracowany przez szefa sztabu Grupy „Północ”, podpułkownika Jana Lamersa „Floriana”. Przebicie miało nastąpić w nocy z 30 na 31 sierpnia 1944. Przewidywano, że polskie natarcie rozpocznie się punktualnie o godzinie 23:00 – jednoczesnym uderzeniem od strony Starego Miasta i Śródmieścia. W tym samym czasie planowano także wysadzić desant kanałowy na niemieckich tyłach w rejonie pl. Bankowego. Umówionym znakiem, sygnalizującym rozpoczęcie natarcia, miało być wystrzelenie zielonej rakiety przed oddziały staromiejskie. Taki sam odzew miał nastąpić od strony Śródmieścia.
Na odcinku staromiejskim przebicie miało nastąpić w rejonie ul. Bielańskiej. Dwie polskie kolumny szturmowe miały przełamać tam obronę nieprzyjaciela, po czym kontynuować natarcie w kierunku Hal Mirowskich i pl. Żelaznej Bramy. W tym samym kierunku miały uderzać także oddziały śródmiejskie, wyruszające z pozycji wyjściowych na ulicach Królewskiej i Grzybowskiej. Planowano wywalczyć w ten sposób korytarz o wymiarach ok. 800 metrów długości i 400 metrów szerokości, przez który oddziały Grupy „Północ” ewakuowałyby się do Śródmieścia. Pułkownik Adam Borkiewicz utrzymywał, że dowództwo obrony Starówki planowało ewakuować tą drogą również ciężko rannych oraz ludność cywilną (w granicach możliwości). Innego zdania był Antoni Przygoński, którego zdaniem sztab Grupy „Północ” z góry założył, że ewakuowani będą tylko zdolni do marszu żołnierze.
Polski plan był od samego początku obarczony dużym ryzykiem. Przebicie miało bowiem nastąpić na odcinku obsadzanym przez znaczne siły nieprzyjaciela i posiadającym dla niego strategiczne znaczenie (ze względu na przebiegającą tamtędy arterię komunikacyjną Wolska-Chłodna-Elektoralna-Senatorska-Most Kierbedzia). Uderzenie od strony Starówki musiało zostać przeprowadzone w zasadzie na ślepo, gdyż gruzy uniemożliwiały rozpoznanie niemieckich stanowisk na ul. Bielańskiej. Główna trasa ewakuacyjna była na odcinku ul. Bielańskiej zagrożona z obu stron przez silne stanowiska ogniowe nieprzyjaciela (od strony pl. Teatralnego oraz skrzyżowania ulicy Tłomackie z Bielańską)Zgrupowanie „Sosna” miało teoretycznie osłonić ewakuację od strony Tłomackie i Leszna. Od strony pl. Teatralnego zabrakło jakiejkolwiek osłony. Patrz: Jerzy Kirchmayer, Powstanie Warszawskie..., op.cit., s. 349-350.. Korytarz, którym zamierzano ewakuować oddziały Starówki był zresztą tak wąski, że nawet w przypadku udanego przebicia marsz kolumn tyłowych mógłby z łatwością zostać zablokowany nieprzyjacielskim ostrzałem i przeciwuderzeniami z flanek. Co gorsza, obrońcy Starówki byli wyczerpani wielodniowymi walkami, a wielu oficerów i żołnierzy z góry nie wierzyło w powodzenie natarcia. W tej sytuacji przebicie mogło się powieść jedynie w przypadku uzyskania efektu zaskoczenia oraz doskonałej synchronizacji działań. To ostatnie stało jednak pod znakiem zapytania ze względu na źle funkcjonującą łączność. Z perspektywy czasu generał Jerzy Kirchmayer oceniał, że w tych warunkach ul. Bielańską były w stanie sforsować co najwyżej małe grupy szturmowe – nie całość Grupy „Północ”.
Plan przebicia od strony Starówki Prawe skrzydło natarcia Grupy „Północ” miała stanowić kolumna pod dowództwem majora Gustawa Billewicza „Sosny” (ok. 300 żołnierzy). W jej skład wchodziły następujące oddziały: Zgrupowanie „Kuba-Sosna” (resztki batalionów „Chrobry I”, „Gozdawa”, „Nałęcz” i „Parasol”); kompania z batalionu „Czata 49”; pluton 1112 ze ścisłej ochrony sztabu Komendy Głównej AK; ciężki karabin maszynowy wraz z obsługą, należący do kompanii odwodowej dowództwa Grupy „Północ”; kompania z batalionu „Gustaw”.
Kolumna „Sosny” wyruszała z pozycji wyjściowych w Pasażu Simonsa i na ul. Długiej. Jej zadaniem było opanowanie pałacu Radziwiłłów oraz domu narożnego Bielańska-Długa, a następnie wyparcie nieprzyjaciela z kwartału Długa-Bielańska-Tłomackie-Przejazd – i tym samym zabezpieczenie głównego szlaku ewakuacyjnego od strony Leszna. Po przebiciu się do pl. Bankowego oraz zaryglowaniu ulic Przejazd i Leszno oddziały „Sosny” miały natomiast kontynuować natarcie przez ruiny na zachód od ul. Elektoralnej, a następnie wzdłuż ul. Zimnej przebijać się w kierunku pl. Żelaznej Bramy (opanowując po drodze zachodnią część ruin gmachu Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz pierwszą Halę Mirowską). Tam zamierzano nawiązać łączność z uderzającymi z naprzeciwka oddziałami śródmiejskimi.
Specjalne zadanie powierzono kompanii porucznika Zdzisława Zołocińskiego „Piotra” z batalionu „Czata 49” oraz plutonowi „Juliusz” z batalionu „Gustaw” (razem ok. 110 żołnierzy). Miały one bowiem zejść do kanałów, a następnie wyjść na powierzchnie włazami w rejonie pl. Bankowego i zniszczyć przez zaskoczenie znajdujące się tam placówki wroga. W dalszej kolejności żołnierze desantu mieli zaryglować wyloty ulic Elektoralnej, Przechodniej i Żabiej, a następnie pomóc oddziałom nacierającym od strony Starówki w zdobyciu Szpitala Maltańskiego oraz zespołu budynków u zbiegu ulic: Rymarska-Tłomackie-Przejazd-Leszno.
Lewe skrzydło natarcia Grupy „Północ” miała stanowić kolumna pod dowództwem podpułkownika Jana Mazurkiewicza „Radosława”, w której skład wchodziły m.in. elitarne oddziały Kedywu (ok. 300 żołnierzy). W składzie kolumny znalazły się następujące jednostki: Zgrupowanie „Radosław” (bataliony „Zośka” i „Czata 49” oraz oddziały „Topolnicki” i „Dysk”), pomniejszone o jedną kompanię „Czaty”; Grupa szturmowa ze Zgrupowania „Trzaska” (pluton z batalionu „Wigry” oraz pluton z IV batalionu WSOP).
Kolumna „Radosława” wyruszała z pozycji wyjściowych znajdujących się w ruinach Banku Polskiego oraz na skrzyżowaniu ul. Bielańskiej z ul. Daniłowiczowską. Jej zadaniem było sforsować ul. Bielańską, a następnie oczyścić ruiny domów po jej zachodniej stronie oraz zdobyć pobliski Szpital Maltański (jego opanowanie pozwoliłoby zabezpieczyć szlak ewakuacyjny od strony ul. Senatorskiej). Po przebiciu się do pl. Bankowego kolumna „Radosława” nawiązałaby bezpośredni kontakt z oddziałami „Sosny” i desantem kanałowym, po czym kontynuowałaby natarcie wzdłuż wschodniego skraju pl. Bankowego oraz ulic Żabiej i Przechodniej. Jej ostatecznym celem było dotarcie do pl. Żelaznej Bramy, gdzie zamierzano nawiązać łączność z uderzającymi z naprzeciwka oddziałami śródmiejskimi.
W ślad za kolumnami szturmowymi podążać miała kolumna dowodzona przez pułkownika Stanisława Klepacza „Jesiona”, w skład której weszły sztaby, nieuzbrojeni żołnierze, lekko ranni oraz jeńcy. Miała się ona zebrać w rejonie ulic Długiej, Hipotecznej i Kinematografu MiejskiegoNa czas przebicia dowództwo Grupy „Północ” miało zająć kwaterę w kinie miejskim przy ul. Hipotecznej. Patrz: Antoni Przygoński, Powstanie warszawskie w sierpniu 1944 r., op.cit., s. 425., po czym wyruszyć dopiero w momencie, gdy oddziały bojowe opanują pl. Bankowy i pl. Żelaznej Bramy. W ujęciu bardziej szczegółowym skład kolumny „Jesiona” był następujący: kompania szturmowo-ubezpieczeniowa pod dowództwem porucznika Józefa Jasińskiego „Wyrwy”; sztab i agendy dowództwa Grupy „Północ”, osłaniane przez oddział żandarmerii majora Włodzimierza Kozakiewicza ps. „Barry”; zgrupowanie noszowych (200 ludzi i 100 noszy), złożone z członków służb sanitarnych AK i Brygady Zmotoryzowanej NSZ, których zdaniem było niesienie pomocy żołnierzom rannym w czasie przebicia; zgrupowanie nieuzbrojonych oddziałów Grupy „Północ” oraz lekko rannych i jeńców pod ogólnym dowództwem podpułkownika Franciszka Rataja „Pawła”.