W drodze powrotnej około 150 więźniom udało się uciec w gęstej mgle.

Zaniepokojony napływającymi skargami na kradzieże i grabieże ludności cywilnej, w tym gwałty, Richard Thiel, przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości Rzeszy dla obozów jenieckich w Emsland, postanowił podjąć środki, gdyby udało się znaleźć uciekinierów: „ludność cywilna musiała być absolutnie chroniona, a ich morale musiało być utrzymane, co można było osiągnąć jedynie poprzez surową i sprawiedliwą karę” – stwierdził później. Przypomniał sobie Volksgerichtshof (pol. Trybunał Ludowy) instytucję prawną Hitlera, która miała być wykorzystywana w „czasach stanu wyjątkowego”.

Trybunał musiał się jednak składać z funkcjonariusza Wehrmachtu lub policji, sędziego karnego i prokuratora – warunek, którego Thiel nie mógł wypełnić. Odpowiedzialny prokurator generalny w Oldenburgu kilkakrotnie oddalił jego wniosek o utworzenie sądu wojennego, uzasadniając to zbyt długim postępowaniem. Thiel, który chciał podjąć szybkie i wzorowe działania, podjął zamiar zainicjowania innych działań za pośrednictwem gestapo.