W późniejszej ocenie pedagogicznej pojawiały się również głosy krytyczne. W 1882 roku na łamach „Kroniki Rodzinnej” anonimowa autorka oceniała gry historyczne, w tym Assarmota i jego adaptacje, jako dla części dzieci nudne oraz zbyt teoretyczne i „dogmatyczne”. Przyznawała jednak, że przy udziale starszych osób mogły przynosić zadowalające rezultaty edukacyjne.
„Mały Światek” w 1903 roku chwalił artystyczne wykonanie gry i podkreślał, że została wykonana całkowicie w kraju – co Kabacińska-Łuczak wiąże z ówczesnym ruchem promującym zakup rodzimych zabawek. Pismo podkreślało też, że Piast będzie uczył nowe pokolenie historii tak, jak Assarmot uczył ich ojców. Kilka lat później Bolesław Londyński (publikujący pod pseudonimem Mieczysław Rościszewski) określił Piasta jako grę „narodową i patriotyczną” i gorąco ją polecał.
Wartość edukacyjna Kabacińska-Łuczak zalicza Assarmota do XIX-wiecznych gier patriotycznych, których zadaniem było przekazywanie dzieciom wiedzy o historii i tradycji narodowej oraz kształtowanie identyfikacji z narodem. Według badaczki gry tego rodzaju stanowiły nową formę edukacji domowej, łącząc rozrywkę z nauczaniem historii ojczystej.