Burza cichnie, a Roger patrząc przez otwarte okno ku miastu, śpiewnie recytuje wiersz W Weronie. Zegar bije pierwszą w nocy. Próbując zamknąć okno Roger dostrzega, że zbita u dołu szyba została zalepiona pierwszą połową jego listu i drugą połową listu ukochanej. Czyta ponownie list napisany w tym pokoju, po raz pierwszy w całości. W sprawie jego miłości ukochana Klaudia napisała mu, że mężczyźni XIX wieku zaczynają kochając mocno, prawdziwie i czysto, a z czasem kończą na wykwintnych formach. Podczas gdy kobiety lekceważą miłość, aż po wielu rozczarowaniach dochodzą do uszanowania tej iskry świętej. Gdzie oni zaczynają, tam one kończą. Dlatego nie mogą się spotkać. Prawda ma dla Rogera moc uzdrawiającą. Poza lekkomyślną trzpiotką dostrzega w ukochanej głęboką znawczynię życia. I dziwi się tej nocy jakby z tysiąca i jednej nocy – nocy tysięcznej drugiej. mały|Widok Werony nocą Mocowanie się Rogera z oknem zwabia Lucia. Roger upewnia się, że dama nie jest Angielką lecz cudzoziemką, piękną blondynką, że była wdową, a jej mąż jest starszym, brzydkim mężczyzną. Upewniwszy się, że podróżna to Klaudia, Roger zaprzysięga Lucia na broń i pieniądze, że sprowadzi rano do jego pokoju damę, a tymczasem on ukryje się w szafie.