Ma zamiar zemścić się, w stosownej chwili wyjść i poprosić o przedstawienie mężowi.
Nad ranem w salonie dama rozmawia z towarzyszącym jej doktorem. Sprzeciwiając się jego naukowej terminologii wspomina ostatnią zwrotkę wiersza W Weronie. Dziękuje doktorowi, że zgodził się jej towarzyszyć i wspierać ją w trudnym okresie separacji z mężem, która w końcu zyskała sankcję stolicy apostolskiej i przywraca ją mężczyznom, do których straciła zaufanie. Musiałaby znaleźć kogoś kto kochałby indywidualność piękną, pełną powabów wyższych, szlachetną, może dumną – zapewne próżną i głebokomyślną. Doktor zapewnia, że gdyby się taki znalazł, on mógłby wrócić do rodziny. Zjawia się Lucio i opowiada jak to w nocy konferował z Anglikiem, który zajmował pokój z widokiem, i jak Anglik na koniec zadysponował, że po jego porannym wyjeździe Lucio będzie mógł udostępnić pokój damie pod warunkiem, że ta własnymi rączkami otworzy okno. Z paszportu, który ma przy sobie Lucio, dowiadują się, że tym Anglikiem jest Roger z Czarnolesia. Doktor zna go z salonu hrabiny Klaudii w Neapolu i charakteryzuje go jako wariata, którego się obśmiewa, jeśli nie można inaczej go dotknąć, jako prawdziwe dziecię wieku.