Zaliczenie opowiadania do tego gatunku, według niektórych krytyków (jak Wągrowski), zaszkodziło nieco Dukajowi.

W 1991 Tomasz Kołodziejczak we wstępie do antologii Jawnogrzesznica napisał, że tekst jest reakcją na „społeczne strachy końca dziesięciolecia”.

Według Tadeusz A. Olszańskiego („Nowa Fantastyka” 1994).opowiadanie prezentuje perespektywę satanistyczną, gdyż nie ma w nim Mesjasza (Boga), pojawia się tylko Szatan, który bierze dusze milionów, które myślały, że "żyją dobrze... w zgodzie z własnym sumieniem", podważając sukces Zbawienia i sens wiary.

W tym samym roku, Bartłomiej Chaciński nazwał opowiadanie „kultowym” dla gatunku polskiej fantastyki naukowej. Fabułę opowiadania uznał za „sensacyjną i zagmatwaną”, a sam utwór za kontrowersyjny, pisząc, że „doczekał się tyluż pochwał, co słów krytyki”.

Marek Oramus w 1995 konstatował krótko w Fenixie, że utwór należy do nielicznych [spośród nurtu klerykal fiction], które „spoglądają na problem szerzej”, pozostałe określając jako „najprymitywniejszą fantastykę pierwszopoziomową”.