Ptaki milkną z żałoby na trzy dni, a ślimak, zazdrosny, twierdzi, że to jemu należy się zasługa inspiracji.

Gdy wszystko zostaje zapomniane, czwarty brat postanawia także wyruszyć w świat, kierując się rozwiniętym zmysłem smaku. Pyta ojca o najlepszy środek transportu. Balony, statki parowe i koleje jeszcze nie istnieją. Zapowiada, że mimo to poleci balonem, bo ojciec potrafi go skonstruować. Otrzymuje wszystko, czego potrzebuje, i wyrusza drogą powietrzną. Zaciekawione ptaki lecą za nim. Wypełniają niebo jak chmura. Podróżnik oświadcza, że wiatry wschodni i południowy były jego pomocnikami. Ptaki przestają go śledzić, bo nudzą się i stwierdzają, że cała wyprawa jest bez znaczenia. Balon opada nad wielkim miastem, a on ląduje na szczycie kościelnej wieży. Pozostaje sam na iglicy. Patrzy z góry na ludzi dumnych ze swoich pieniędzy, ubrań, kluczy i ciał. Uzna­je ich zachowania za przejaw próżności.