W odpowiedzi wojska holenderskie skonfiskowały całą broń należącą do ludności chińskiej i wprowadziły wobec niej godzinę policyjną.

Dwa dni później, 9 października, rozeszły się pogłoski o rzekomych chińskich okrucieństwach, co skłoniło przedstawicieli innych grup etnicznych Batawii do podpalania chińskich domów wzdłuż rzeki Besar, a holenderskich żołnierzy – do ostrzeliwania chińskich zabudowań z dział w odwecie. Przemoc szybko rozeszła się na całe miasto, pochłaniając kolejne ofiary wśród Chińczyków. Choć 11 października Valckenier ogłosił amnestię, nieregularne oddziały i grupy nadal polowały na Chińczyków i mordowały ich do 22 października, kiedy to gubernator bardziej stanowczo zażądał zaprzestania wrogości. Poza murami miejskimi trwały starcia między wojskami holenderskimi a zbuntowanymi pracownikami cukrowni. Po kilku tygodniach drobniejszych potyczek oddziały pod dowództwem Holendrów przypuściły szturm na chińskie punkty oporu w cukrowniach w całej okolicy.