Wystosowali więc do władz gminy pisma od mieszkańców Sołonki Dużej i Małej, że oni nie posiadają broni i chcą żyć w zgodzie z sąsiadami. To uśpiło czujność sokolniczan na tyle, by nie spodziewali się z tej strony ataku. Kiedy 10 listopada na fortach zauważono idącą od strony Sołonki grupę ponad 100 osób, wszczęto alarm, ale na forty nie wstawili się obrońcy odpoczywający w tym czasie w domach, uznając, że z sąsiadami bić się nie będą. Byli przekonani, że to idą tylko mieszkańcy Sołonki. W tej sytuacji czuwająca na fortach grupa ok. 20 osób, w tym 7 oficerów, wycofała się do Lwowa.

Przebieg 11 listopada 1918 roku (w dniu ogłoszenia niepodległości Polski w Warszawie) oddziały UHA zaatakowały Sokolniki. Według relacji historycznych wojska ukraińskie podpaliły polską część wsi. Wówczas ks. Wincenty Czyżewski wraz z naczelnikiem gminy Jakubem Hubiszem i kierownikiem szkoły Marianem Gerstmannem udał się do dowódcy atakujących z prośbą o zaprzestanie grabieży i niszczenia mienia. Cała trójka została pojmana. Zostali oni powleczeni przez wieś i pola, a następnie rozstrzelani pod przydrożnym krzyżem. Tego samego dnia ukraińskie oddziały zamordowały 11-12 innych osób spośród polskiej ludności cywilnej.