Ta nowa partia, odwołująca się do konserwatywnych tradycji, zarzucała Postępowym Konserwatystom odejście w stronę liberalizmu, a nawet socjaldemokracji.

Największą szkodę partii przyniósł kryzys gospodarczy, w jakim pogrążyła się Kanada w początku lat dziewięćdziesiątych. Gospodarka kanadyjska przeszła przez najgłębszą recesję w okresie powojennym, bezrobocie wzrosło do poziomu z okresu wielkiego kryzysu, inflacja dochodziła do 10%, a stopy oprocentowania tę granicę przekroczyły. Dodać do tego należy wprowadzenie niepopularnego podatku VAT. Partii nie uratowała zmiana w jej kierownictwie. Kim Campbell, następczyni Briana Mulroneya, nie potrafiła wykorzystać swej krótkotrwałej popularności. Po mistrzowsko przeprowadzonej kampanii wyborczej liberałów, Partia Postępowo-Konserwatywna w wyborach do 35 parlamentu zdobyła zaledwie dwa mandaty, podczas gdy Blok Quebecu 54, zostając oficjalną opozycją, a reformiści 52. W kolejnych wyborach, choć nieco poprawiła swą pozycję zdobywając 20 mandatów, ciągle pozostawała w tyle tak za reformistami z 60 mandatami, jak i za Blokiem Quebecu z 44 mandatami.