Zdziesiątkowały mieszkańców szalejące epidemie. Jedna z legend mówi, że w czasie zarazy tylko cztery lub pięć rodzin ocaliło swoje życie, chroniąc się w lesie za Goszczynem, zwanym Brodami. Ocaliło ich wypływające tam zdrowotne źródełko. Mijający czas spowodował, że źródło znikło, zarastając trawą. Inna legenda mówi o kobiecej postaci (Matka Boska?) ostrzegającej przed zbliżającą się tragedią. Późną nocą jeden z mieszkańców zobaczył nad strugą zwaną Dylówką stojącą niewiastę. Nieznajoma poprosiła o przeniesienie na drugą stronę. Przeraził się tą prośbą, gdyż kobieta była wysoka i dość potężnej budowy ciała. Kiedy wziął ją na plecy, okazała się lekka jak piórko. Po przeniesieniu na drugą stronę strumyka podziękowała i poleciła przekazać mieszczanom ostrzeżenie o zbliżającej zarazie. Mężczyzna postąpił zgodnie z jej poleceniem, jednak przez większość ludzi został wyśmiany. „Morowe powietrze” przetrwali jedynie ci, którzy schronili się przy życiodajnym źródle. Wspomniana epidemia miała miejsce w 1717 r., natomiast dwadzieścia lat wcześniej w 1693 r. nawiedził Woszczyn pomór bydła.