Planom bombardowania sprzeciwili się sekretarz obrony Melvin Laird, który wątpił w możliwość utrzymania bombardowań w tajemnicy i obawiał się reakcji Kongresu i opinii publicznej, sekretarz stanu William P. Rogers, który obawiał się, że bombardowania zniweczą rozmowy pokojowe w Paryżu, oraz doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Henry Kissinger, który obawiał się, że Nixon działa pochopnie. Żaden z nich nie zgłosił jednak moralnych zastrzeżeń wobec bombardowań.

22 lutego, tuż po święcie Tết, siły Wietnamskiej Armii Ludowej i Vietcongu rozpoczęły ofensywę. Nixon jeszcze bardziej się rozgniewał, gdy komuniści rozpoczęli ataki rakietowe i artyleryjskie na Sajgon, co uznał za naruszenie „porozumienia”, które – jak sądził – zostało zawarte, gdy Stany Zjednoczone wstrzymały bombardowania Wietnamu Północnego w listopadzie 1968 roku.

Nixon, który leciał do Brukseli na spotkanie z przywódcami NATO, nakazał Kissingerowi przygotowanie się do nalotów na bazy wietnamskich komunistów w Kambodży w ramach odwetu. Bombardowania miały służyć trzem celom: miały pokazać nieustępliwość Nixona;