nosili przeszywanice jako wierzchnią odzież ochronną.

Następcy Edwarda organizowali obowiązkowe ćwiczenia łucznicze oraz zawody sprawdzające umiejętności, co przyczyniło się do podniesienia poziomu wyszkolenia. Wyznaczono również niedziele wolne od pańszczyzny, które chłopi mieli przeznaczać na treningi łucznicze.

Łuk walijski mierzył około 180 cm i był najczęściej wykonywany z drewna cisowego, rzadziej z jesionowego. Cięciwę wykonywano z odpornych na wilgoć nici lnianych lub konopnych. Strzały miały długość 90–100 cm i zakończone były odpowiednio dobranymi grotami: czworokątnymi do przebijania zbroi lub szerokimi, trójkątnymi do walki z nieopancerzonymi przeciwnikami. Strzały z wąskimi grotami mogły przebijać pancerze z odległości około 150 metrów.

Podczas kampanii we Francji król Edward III ze względu na ograniczoną ładowność transportu morskiego nie mógł zabrać dużej liczby rycerzy konnych. Oparł więc swoje siły inwazyjne na około 7000 łucznikach. Każdy z nich mógł oddać przeciętnie 10–12 strzał na minutę, co w większych formacjach zapewniało znaczną siłę rażenia.

Strzały wbijano w ziemię przed rozpoczęciem starcia, co umożliwiało szybsze sięganie po kolejne pociski niż w przypadku korzystania z kołczanu.