Zaalarmowany o tych wydarzeniach i plotkach o ucieczce monarchy przez kapelana Cicierskiego, król Jan Kazimierz w nocy przy pochodniach obszedł swoje wojska żeby podnieść na duchu żołnierzy zapewniając „Jam król. Nie bójcie się, raczej własnym ciałem zagrodzę nieprzyjacielowi dalszą drogę, niż pomyślę o ucieczce!”. Tej samej nocy wysłano do chana tatarskiego jeńca z listem przypominającym o jego dawnej przyjaźni z Władysławem IV i ofertą negocjacji rozejmowych.
Drugiego dnia bitwy oddziały tatarskie nie prowadziły większych działań zbrojnych, i większość działań podejmowali Kozacy. Przypuszczalnie było to związane z faktem, że chan tatarski zmęczony miesięcznym oblężeniem Zbaraża rozważał już podjęcie negocjacji i dlatego działania Tatarów były ograniczone. Pierwsze natarcie Kozacy rozpoczęli atakując zbudowane w nocy umocnienia ziemne. Ataki te zostały odparte ogniem artylerii, piechoty oraz kontratakami dragonii starosty opoczyńskiego Zbigniewa Oleśnickiego i jazdy Tomasza Strzałkowskiego. Kozacy znacznie lepiej radzili sobie atakując od tyłu miasto Zborów, gdzie pułkownik Hładki na czele swojego pułku, przy wsparciu Tatarów, sforsował drewniany parkan i zaczął sypać szańce.