Po wygraniu Wimbledonu Lew Hoad zakończył karierę amatorską i przystąpił do rywalizacji z zawodowcami. W tym okresie powszechnie uważano tenis zawodowy za stojący na dużo wyższym poziomie i pewnym potwierdzeniem tej tezy stała się rywalizacja Hoada z legendarnym tenisistą profesjonalnym Ricardem Gonzálezem. Australijczyk grał początkowo z powodzeniem w pierwszej serii meczów z Gonzálezem, wygrywając 18 z 27 pojedynków; w dalszej części rywalizacji González opanował sytuację i łącznie wygrał rywalizację 51 do 36. Z Gonzálezem Hoad przegrał także dwa finały zawodowych mistrzostw USA w 1958 i 1959.
Poważne kontuzje pleców zmusiły Hoada najpierw do ograniczenia startów, wreszcie do wczesnego zakończenia kariery sportowej. Nie doczekał w pełnej dyspozycji (tak jak jego partner i rówieśnik Ken Rosewall) dopuszczenia zawodowców do rywalizacji wielkoszlemowej w 1968, występował już wówczas jedynie sporadycznie. W swoich ostatnim występie turniejowym dotarł do finału debla w turnieju w Południowej Afryce w 1973, partnerując Robertowi Maudowi;