Zarówno dla Luftwaffe, jak i dla RAF-u był to czas poznawania przeciwnika, sondowania jego możliwości, szukania słabych stron.

W tym czasie samoloty Luftwaffe w atakach na konwoje zatopiły 18 statków i 4 niszczyciele, natomiast walki powietrzne kosztowały Brytyjczyków stratę 77 samolotów. Jeszcze boleśniejsza była śmierć 40 pilotów. Ubytek takiej liczby samolotów można było zniwelować w ciągu kilku dni, ale szkolenie lotników trwało o wiele dłużej. Co gorsza, szybko wykruszali się piloci, którzy zdobyli doświadczenie podczas walk nad Francją. Ratunkiem w tej sytuacji było odwołanie się do pilotów cudzoziemskich, do których początkowo Brytyjczycy podchodzili z dużą rezerwą. W związku z tym zaczęto tworzyć dwa polskie i dwa czechosłowackie dywizjony myśliwskie oraz jeden kanadyjski. Niemcy w lipcowych walkach stracili niemal cztery razy więcej samolotów i odpowiednio większą liczbę lotników, jednak dzięki bardzo szeroko zakrojonemu programowi szkolenia ich rezerwy pilotów na tym etapie wojny były znacznie bogatsze. Po podpisaniu przez Hitlera, a dzień później przez Göringa, rozkazów dotyczących działań lotniczych przeciwko Wielkiej Brytanii, lotnicy Luftwaffe szykowali się do zwiększenia intensywności nalotów na cele wroga. Początek sierpnia nie przyniósł jednak znaczącego wzrostu aktywności.