Jeden z większych nalotów w tych dniach przeżyło Norwich (1 sierpnia). Niemcy atakowali tamtejsze zakłady przemysłu spożywczego i drzewnego. Przy typowej aktywności lotnictwa niemieckiego myśliwce brytyjskie wykonywały ok. 400 lotów dziennie. Dowódca Fighter Command, marszałek Hugh Dowding, wyciągnął wnioski z ostatnich działań (i strat swoich dywizjonów) i uznał, że RAF nie może sobie pozwolić na dalsze wciąganie swoich samolotów przez myśliwce Luftwaffe w walki nad kanałem La Manche, które nie dość, że toczą się przy przewadze liczebnej wroga, to jeszcze powodują większe straty wśród pilotów – po zestrzeleniu nad wodą nie zawsze udawało się ich odszukać i uratować. Pod tym względem Niemcy górowali nad Brytyjczykami, ponieważ mieli lepiej zorganizowany system ratownictwa morskiego. Od tej pory myśliwce RAF-u miały czekać w pogotowiu na wysuniętych ku wybrzeżu lotniskach, by przechwytywać samoloty wroga już nad ziemią brytyjską. Marszałek był jedną z czołowych postaci, decydujących o obliczu alianckiej obrony.