Jednak następnego dnia zaskoczył wszystkich. 17. etap z Saint-Jean-de-Maurienne do Morzine również był górskim etapem. Na jego trasie znajdowały się z dwie premie górskie pierwszej kategorii i po jednej premii górskiej trzeciej, drugiej kategorii oraz poza kategorią. Floyd Landis zaatakował swoich rywali na ponad 100 km przed metą. Nie ruszyła żadna grupa zawodników by zlikwidować jego akcję. Landis dogonił i wyprzedził grupki kolarzy jadących przed peletonem, a następnie wygrał etap odrabiając prawie całą stratę do rywali i z 11. miejsca awansował na miejsce 3. mając odpowiednio 30 sekund i 18 sekund straty do Óscara Pereiry Sio i Carlosa Sastrego. Następnego dnia podczas indywidualnej jazdy na czas pokonał swoich głównych rywali i zapewnił sobie wystarczającą przewagę by podczas ostatniego etapu, zwanego etapem przyjaźni, dojechać do mety bez walki na lotnych premiach, czy też na finiszu.

Doping Dobra jazda Floyda Landisa na 17. etapie wynikała z niedozwolonego dopingu. Wyniki przebadania próbek krwi pobranych po tym etapie wykazały podwyższony poziom testosteronu (zarówno w próbce A, jak i B). Oznaczało to dyskwalifikację Amerykanina.