W trakcie walki wojska cesarskie przesunęły się na skraj wzgórza i nielicznych niespalonych w trakcie walk domów.

Turenne dowodzący prawym skrzydłem felmarszałka Conde znajdował się w tym momencie wraz ze swoim oddziałem piechoty siedząc pod drzewem na jednym ze wzniesień. Stąd kierował on ruchami swoich wojsk. Jego celem było wymanewrowanie przeciwnika i wyjście na jego tyły. Syn generała Saint-Hilaire doniósł tymczasem swoim dowódcom o ruchach wojsk cesarskich. Turenne nakazał mu zatem zajęcie dawnej pozycji na prawym skrzydle i wejście i nawiązanie kontaktu z generałem Comte. Sam natomiast oczekiwał na resztę swoich wojsk pod wodzą własnego bratanka de Lorgesa. W chwilę później Comte de Roye wysłał do Turenne prośbę o wsparcie piechoty, która miała wyjść naprzeciw siłom cesarskim. Po wysłaniu dwóch batalionów do wsparcia Comte, Turenne pogalopował w kierunku swojego prawego skrzydła. Stąd pod osłoną ognia dwóch dział marszałek skierował się na pobliskie wzgórze, zapewniające mu doskonały widok na pole bitwy.