Przeciwną opinię wyraziła Monika Piątkowska.

W lipcu 1863, w trakcie powstania styczniowego, Leon został wysłany z misją Rządu Narodowego na Litwę celem przekazania poleceń tamtejszemu wydziałowi Rządu Narodowego, który miał wykazywać tendencje separatystyczne. Bezpośrednio po powrocie do Warszawy z nieznanych przyczyn popadł w obłęd. Przypuszcza się, że ich źródłem mogły być szykany ze strony wojsk, żandarmerii i policji rosyjskiej na trasie kolei warszawsko-petersburskiej oraz zapoznanie się ze skutkami terroru wobec ludności polskiej na Litwie podczas rządów gubernatora Michaiła Murawjowa.

Do połowy listopada 1863 przebywał w Warszawie, gdzie zajmowali się nim przyjaciele, głównie Roman Żuliński. Sam Aleksander zlekceważył początkowo stan zdrowia brata. Następnie Leona oddano na leczenie do szpitala w Lublinie pod opiekę jego kolegi, a zarazem psychiatry, Aleksandra Janiszewskiego, który w wyniku obserwacji stwierdził, że Leon Głowacki jest nieuleczalnie chory. Później, do 1895, mieszkał na plebaniach w Józefowie i Piotrawinie u wuja Seweryna Trembińskiego, a po jego śmierci został umieszczony na stałe w szpitalu Jana Bożego w Lublinie. Brat Aleksander opłacał jego opiekę w wysokości 150 rubli rocznie, chociaż niekiedy nieregularnie. Nie utrzymywał z nim kontaktu, ponieważ Leon agresywnie na niego reagował.