W tym ujęciu ani moralność, ani normy prawne nie są uzasadnione poprzez wolę Boga, tradycję, czy wolę państwa, lecz poprzez możliwość ich racjonalnego uzasadnienia w warunkach dyskursu.

Habermas twierdzi, że moralność zajmuje się wyłącznie tym, co może być uniwersalnie słuszne dla wszystkich ludzi, podczas gdy prawo ma znacznie szerszy zakres. Może ono regulować interesy grup, kompromisy polityczne, cele praktyczne, wartości wspólnoty, ogranizację państwa i strategie działania; prawo nie dotyczy tylko "tego, co moralnie słuszne", dotyczy też efektywności, administracji, bezpieczeństwa, gospodarki i organizacji współżycia społecznego.

Drugą znaczącą różnicą jest efektywność działania. Według Habermasa, moralność działa słabo; jej skuteczność zależy od sumienia, wychowania, internalizacji norm i nie może nikogo fizycznie zmusić do właściwego postępowania. Argumentował on, że normy moralne wymagają internalizacji i nie dysponują aparatem przymusu. Natomiast, prawo jest instytucjonalne i działa poprzez przymus. Egzekwuje swoje normy poprzez sądy, policję, sankcje i administrację i może wymusić zachowanie nawet wtedy, gdy ktoś nie zgadza się pod względem moralnym, nie rozumie normy lub nie chce jej przestrzegać.