1880) oraz w noweli Stygmat (1883).

Dzieje pośmiertne rękopisu Po śmierci Norwida jego rękopisy, w tym i Vade-mecum trafiły w ręce jego kuzyna Józefa Dyboskiego, a po jego śmierci w 1885 w ręce jego syna Aleksandra. Młodszy z Dyboskich, nauczyciel w Szkole Polskiej w Batignolles, niewysoko oceniał twórczość swego krewnego i całe jego archiwum przekazał koledze-profesorowi Wacławowi Gasztowttowi. Od niego wydobył ją Przesmycki w 1898 lub 1899. Była już wtedy mocno zdefektowana. Przeszła najpierw swoistą kwarantannę w zakładzie świętego Kazimierza, gdzie poeta zmarł. Dyboscy zaś przechowywali papiery po krewnym lada jak. Część bezmyślnie zniszczyli, część zgubili lub rozproszyli. Kodeks Vade-mecum również nie uniknął strat. Zaginęło kilkanaście kart, łącznie 14 utworów (XXI-XXIII, XXXIII, XLVI-XLVIII, LIV, LVIII, LXIV-LXVII, LXXVI), osiem innych zostało uszkodzonych (XLV, XLIX, LIX, LXIII, LXVIII, LXXII, LXXV, LXXVII). Po II wojnie światowej rękopis wszedł do zbiorów Biblioteki Narodowej. Od 2024 prezentowany jest na wystawie stałej w Pałacu Rzeczypospolitej.