O godzinie 16:02 czasu miejscowego maszyna pojawiła się na początku pasa startowego. Dotknięcie pasa startowego nastąpiło dopiero w jego połowie, co przy prędkości 140 węzłów nie pozwala na bezpieczne zatrzymanie przed jego końcem. W efekcie samolot wyjechał z pasa startowego. Załoga zarządziła ewakuację mimo paniki i pożaru, jaki powstał dookoła maszyny. Kapitan samolotu został poważnie ranny w wyniku zdarzenia, a jego fotel wyrwany z podłogi. Opuścił samolot z pomocą drugiego pilota.

Pracownicy lotniska oraz służby ratunkowe starały się zebrać wszystkich pasażerów na lotnisku. Dużą pomoc okazali kierowcy na pobliskiej autostradzie, podwożąc ocalałych. Nikt nie zginął, a wrak spłonął w ogniu.

Dochodzenie Kanadyjski Zarząd Bezpieczeństwa Transportu wszczął dochodzenia mające wyjaśnić przyczyny katastrofy. Charakter śledztwa spowodował, że nikt z obsługi lotniska nie mógł przekazywać informacji mediom, a piloci nie zabrali publicznie głosu. Śledztwo wykazało, że załoga walczyła z maszyną i warunkami pogodowymi podczas lądowania posługując się wyłącznie danymi lotu z pokładu samolotu, gdyż aparatura pomiarowa na pasie została uszkodzona piorunami.