Zwolennikiem tej koncepcji był także Daubenmire (1966).
Rzeczywista różnica między szkołami naukowymi Clementsa i Transleya jest związana ze skalą czasu, w jakiej mierzy się względną stabilność. W długim odcinku czasowym powstanie, według teorii monoklimaksu, jedna klimaksowa biocenoza, która w końcu przełamie klimaksy edaficzne. Powstaje problem, czy czas rozpatrywać w skali geologicznej (dłuższy odcinek), czy ekologicznej (krótsza skala)? Z perspektywy czasu geologicznego takie biocenozy jak lasy iglaste klasyfikuje się jako stadium seralne w szeregu sukcesyjnym do lasu liściastego. Klimat podlega jednak fluktuacjom i nigdy nie jest stały. Dobrymi tego przykładami są plejstoceńskie zlodowacenia lub wahania klmatyczne ostatniego tysiąclecia, dobrze udokumentowane w przekazie historycznym. Tak więc stan równowagi praktycznie nigdy nie może być osiągnięty, bo biocenozę zawsze będzie kształtował klimat zmienny, a nie stały. Klimat zmienia się zarówno w skali czasu ekologicznego, jak i geologicznego, a sukcesja jest procesem ciągłym, ponieważ mamy do czynienia ze zmienną roślinnością, współgrającą ze zmiennym klimatem.