Król pragnął dotrzeć do stolicy nim to nastąpi i zdecydował się na ryzyko stoczenia bitwy z samymi Burgundczykami, mimo tego, że wskutek forsownego marszu część jego oddziałów została z tyłu, a Charolais miał przewagę liczebną.

W trakcie bitwy prawe skrzydło wojsk królewskich rozbiło lewą flankę Burgundczyków, zaś centrum pod osobistą wodzą króla odniosło podobny sukces nad centrum przeciwnika. Jednak liczniejsze oddziały burgundzkie nie uciekły z pola walki, a szanse na pełne zwycięstwo monarchy przekreśliło wycofanie się jego lewego skrzydła pod wodzą Karola hrabiego du Maine. Pozostałe siły króla musiały stawić opór kontratakującym Burgundczykom z ich centrum i prawego skrzydła. Walka była zaciekła i ostatecznie nie przyniosła rozstrzygnięcia. Oddziały burgundzkie wycofały się do obozu, zaś armia Ludwika XI na pozycje wyjściowe, po czym wieczorem 16 lipca ruszyła inną drogą w stronę Paryża. Obie strony poniosły wysokie straty w tym starciu.