W tym czasie Elżbieta przeżyła także swoje pierwsze złamanie serca. Z wierszy, które wtedy pisała, wynika, że była zakochana w pewnym młodym mężczyźnie. Nazywała go hrabią Ryszardem. Nie ma pewności co do jego tożsamości, wiadomo jednak, że nie był on dla księżniczki odpowiednią partią. Ryszard zmarł, a Elżbieta w nim zakochana, niezmiernie do przeżyła. Miała wtedy doświadczać swoich pierwszych napadów melancholii. Księżna Ludwika martwiła się o nią, gdyż Sisi zamykała się w pokoju na długie godziny, płakała i pisała wiersze. To wydarzenie jeszcze bardziej przyczyniło się do lekkich problemów wychowawczych, które miała z Elżbietą jej matka. Z jej zapisków wynika, że dotychczas miła i spokojna Eliza zaczynała ujawniać pierwsze oznaki dojrzewania, chociaż nadal uważana za sympatyczną, potrafiła nie raz zranić matkę słowami.

Ludwika w tym trudnym czasie nadal łamała sobie głowę, aby w pierwszej kolejności znaleźć odpowiedniego narzeczonego dla najstarszej córki Heleny. Równocześnie rozglądała się za dobrą partią dla małej Sisi, wiedziała, że im prędzej ją znajdzie, tym lepiej.