Gdy więc usłyszał, że w styczniu 1848 roku w Palermo na Sycylii wybuchła rewolucja, postanowił wrócić do kraju.
Kupno odpowiedniego statku i przygotowania zajęły mu cztery miesiące, przez co ominęły go wybuch i kulminacyjne wydarzenia rewolucji europejskich, na bazie których gruntownie zmieniła się też sytuacja we Włoszech. Władający Piemontem król Sardynii Karol Albert postanowił wykorzystać nastroje rewolucyjne (lud Mediolanu właśnie porwał za broń i wypędził z miasta garnizon austriacki) i odbić z rąk Austriaków Lombardię i Veneto. Gdyby mu się to udało, stałby się panem całych północnych Włoch. Szanse były spore, gdyż w początkowej fazie poparły go Toskania, Państwo Kościelne i Królestwo Obojga Sycylii, a w szeregach austriackiej armii feldmarszałka Radetzky’ego szerzyła się masowa dezercja.