Pod datą 9 grudnia 1958 zanotowała: Komorowska Rada Gromadzka nie chce mnie meldować nawet okresowo, żąda wymeldowania z Warszawy, grozi kwaterunkiem, wrzeszczy (przewodniczący do panny Hani), że ja w ogóle nie mam prawa do przydziału opałowego. Słowem – klops, klops, klopsMaria Dąbrowska: Dzienniki, tom 5, Warszawa 1988, Wyd. Czytelnik, ISBN 83-07-00974-X, s. 60..
Zmarła 19 maja 1965 w lecznicy przy ul. Emilii Plater 18 w Warszawie. Trumnę ze zwłokami wystawiono w Sali Kolumnowej pałacu Prymasowskiego (przedwojennej siedzibie Ministerstwa Rolnictwa i Reform Rolnych). W testamencie poprosiła o katolicki pogrzeb oraz pochowanie razem z matką i poległą w powstaniu warszawskim siostrą. Jej druga prośba nie została spełniona. 22 maja 1965, po mszy żałobnej w katedrze św. Jana Chrzciciela, spoczęła na cmentarzu Powązkowskim, w Alei Zasłużonych (rząd 1, miejsce 139,140,141). Przemówienia nad grobem pisarki wygłosili minister kultury i sztuki Lucjan Motyka, prof. dr Jan Zygmunt JakubowskiTrybuna Robotnicza”, nr 121 (6630), 24 maja 1965, s. 1. oraz Andrzej Kijowski, który wypowiedział na tym pogrzebie wielokroć potem cytowane zdanie: Pisarz umarł, a więc żyć zaczynaPo śmierci Marii Dąbrowskiej tekst przedrukowany m.in. w A. Kijowski, Dzieje Literatury pozbawionej sankcji, t. I, s.