W czasie powstania warszawskiego został odcięty od wszelkiej pomocy ze strony przyjaciół. Od 15 sierpnia 1944 roku do wyzwolenia miasta spod okupacji niemieckiej 17 stycznia 1945 roku ukrywał się samotnie w rejonie al. Niepodległości. Po podpaleniu przez Niemców domu, w którym przebywał, próbował popełnić samobójstwo zażywając dużą ilość leków nasennych. W spalonym domu przy al. Niepodległości 223 odkrył go kapitan Wehrmachtu Wilm Hosenfeld, który udzielał mu pomocy, dostarczając żywność. 12 grudnia 1944 Hosenfeld odwiedził go po raz ostatni i poinformował, że razem ze swoim oddziałem opuszcza miasto. Szpilman podał mu wtedy swoje nazwisko. 17 stycznia 1945 do domu, w którym się ukrywał, weszli polscy żołnierze.

W 1945 wracający do Warszawy kolega Szpilmana z Polskiego Radia, Zygmunt Lednicki, spotkał Hosenfelda w tymczasowym obozie jeńców niemieckich; Hosenfeld powiedział, że pomagał Szpilmanowi, i poprosił o pomoc. Lednicki, który opowiedział o tym później Szpilmanowi, nie dosłyszał jednak nazwiska oficera.