Pozostała część zgrupowania pozostawała w dalszym ciągu w podziemiu. Śledztwo w sprawie mordu na żołnierzach NSZ wszczęto 30 lipca 1991 roku w Prokuraturze Wojewódzkiej w Opolu. Zostało jednak umorzone już 30 grudnia 1993 roku. Ustalono jedynie kilka nazwisk funkcjonariuszy UB, którzy byli w tę sprawę zamieszani: płk Józef Kratko (szef Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Katowicach, który w 1969 roku wyjechał do Izraela), Marian Fink z WUBP (zmienił nazwisko i wyjechał do Izraela), gen. Roman Romkowski (zmarł w 1965 roku), Henryk Wendrowski (awansował do stopnia pułkownika UB, a następnie był ambasadorem PRL w Królestwie Danii (1968-1973) i Republice Islandii (1978-1981)). Śledztwo zostało wznowione przez Instytut Pamięci Narodowej.
W oddziałach NSZ z całą stanowczością egzekwowano dyscyplinę i porządek, by wbrew komunistycznej propagandzie pokazać ludności, że są regularnym wojskiem, a nie grupą przestępczą. Żołnierze, którzy uchybili przyjętym zasadom byli surowo karani. Jednym z przykładów jest zabójstwo przez Jana Przewoźnika ps. „Ryś” (bliski współpracownik Henryka Flame) partyzanta o pseudonimie „Świstak” za przywłaszczenie sobie butów podczas jednej z przeprowadzonych akcji.