Po upływie pewnego czasu Jan Sojda wspólnie ze szwagrem, 34-letnim Józefem Adasiem oraz zięciem, 28-letnim Stanisławem Kulpińskim i innymi pasażerami ruszyli sprzed kościoła za przyszłymi ofiarami autobusem San. Razem z nimi jechał drugi autobus Autosan, a przed nimi taksówka Fiat 125p. Mieczysław Kalita został zaatakowany jako pierwszy, potrącony na szosie przez samochód osobowy, za którego kierownicą siedział drugi zięć Jana Sojdy – 27-letni Jerzy Socha, a który jechał zgodnie z umową z teściem przed Sanem. Gdy do rannego Mieczysława Kality podbiegli Krystyna i Stanisław, zostali zaatakowani przez Józefa Adasia oraz Jana Sojdę i zabici kluczem do kół autobusowych, a Miecio dobity przez przejechanie samochodem. Kierowcą fiata był nadal Jerzy Socha, a pasażerkami żony Sochy i Kulpińskiego. Całe zdarzenie obserwowało około 30 świadków, którzy byli pasażerami autobusu kierowanego przez Józefa Adasia. Świadkowie ci byli w większości nietrzeźwi. Żaden z nich nie próbował przeciwstawić się zbrodni dokonywanej na zewnątrz. W drzwiach autobusu stanął Stanisław Kulpiński i oświadczył: Kto wyjdzie, tego spotka ten sam los. Następnie sprawcy nakazali wszystkim osobom z Sana przejść do drugiego autobusu. Zabójcy wciągnęli zwłoki do Sana i przewieźli półtora kilometra dalej.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Zbrodnia połaniecka · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.