W pobliżu Zrębina przejechali autobusem ciała mężczyzny oraz dziecka i ułożyli w przydrożnym rowie, nieudolnie pozorując wypadek drogowy. Zwłoki Krystyny obnażyli i położyli za autobusem, dla upozorowania gwałtu. Na miejscu pozostawili również autobus.

W drugim autobusie Jan Sojda, trzymając w rękach różaniec, przyjął od obecnych wspólną przysięgę milczenia. Każdy pocałował krzyż oraz każdemu został agrafką przekłuty palec, a ślad krwi odbity na kartce, aby przysięga nabrała mocy. Każdy również otrzymał pieniądze – zapłatę za milczenie. Następnie wszyscy wrócili na pasterkę, by mieć alibi. Sojda chciał dokonać zbrodni na oczach świadków ze wsi, aby w ten sposób udowodnić im, że jest bezkarnyKolekcja Kronika PRL 1944–1989, tom 32. Kryminalna PRL, wyd. 2017, s. 113. Po zakończeniu mszy kierowca Sana wszczął alarm, że został mu skradziony autobus. Ostatecznie wszyscy wsiedli do drugiego autobusu i ruszyli do domów. Po drodze „odnaleźli” zaginiony autobusKolekcja Kronika PRL 1944–1989, tom 32. Kryminalna PRL, wyd. 2017, s. 116.

Dwie godziny później na posterunku MO w Połańcu zjawił się kierowca Sana. Zgłosił, że ktoś ukradł mu sprzed kościoła autobus i w zamieci śnieżnej przejechał na śmierć troje pieszych idących w kierunku Zrębina, co odkryli, wracając do domu.