Problem integracji między ogółem społeczeństwa nie powinien więc dziwić, ale sięgał on znacznie głębiej i dotyczył nawet poszczególnych grup etnicznych, szczególnie będących większością w cesarstwie Greków. Przejęcie handlu wewnętrznego przez łacinników spowodowało zamarcie kontaktów między poszczególnymi regionami cesarstwa w Europie i Azji Mniejszej. Ich mieszkańcy nie stykali się ze sobą, rosły regionalne różnice. Słaba identyfikacja z państwem również nie działała na korzyść mocniejszych więzi. Ludzie zamykali się w obrębie niewielkich wspólnot wiejskich, lub miejskich i nie interesowały ich losy całej reszty społeczeństwa. Zwykli mieszkańcy również nie mieli ochoty umierać za cesarstwo. W zasadzie jedynym mocnym czynnikiem integrującym był fakt, iż większość przynależała do kościoła greckiego.

Rozdźwięk między państwem a arystokracją i między państwem a społeczeństwem był jeszcze dopełniany przez rozłam między elitami a zwykłymi mieszkańcami. Archonci byli postrzegani nieomal jako tyrani, nakładali na ludzi dodatkowe obciążenia fiskalne, zmuszali do służby na swoich dworach lub w wojskach, często nielegalnie sprawowali nadzór sądowy i nie szanowali poddanych.