Założywszy obóz pod Isandlwana, Chelmsford posłał dwa bataliony z Natal Native Contingent na zwiady. Stoczyły one 21 stycznia potyczkę z elementami sił zuluskich, które według Chelmsforda były awangardą nieprzyjacielskiej armii. Był tak pewny wyszkolenia i siły ognia swoich żołnierzy, że nie zawahał się podzielić swych sił, zabierając dwa bataliony (około 2500 ludzi, w tym połowę całego kontyngentu brytyjskiej piechoty) i ruszył na poszukiwanie armii przeciwnika, by zmusić go do przyjęcia bitwy i pokonać. Nie przyszło mu na myśl, że Zulusi, jakich napotkano, właśnie odciągają go od głównych sił.
W obozie Chelmsford zostawił pięć kompanii 1. batalionu, liczących po 70–80 żołnierzy, a także silniejszą kompanię 2. batalionu (150 ludzi) 24 Regimentu Piechoty. Ponadto było tam około 500 ludzi z Natal Native Contingent i około 200 uzbrojonych, konnych ochotników z Natalu. „Artylerię” stanowiły dwa działa 7-funtowe z 70-osobową obsługą i bateria rakiet Hale’a. W sumie obozu miało bronić nieco ponad 1300 ludzi i dwa niewielkie działka.