Dowódcą obozu został brevet podpułkownik Henry Pulleine, który nie przewidywał, jak wielkie niebezpieczeństwo grozi Brytyjczykom ze strony nadciągających wojowników. Pulleine był administratorem bez doświadczenia w dowodzeniu w polu. Niemniej jednak dowodził znacznymi siłami, zwłaszcza sześcioma, złożonymi z weteranów zaprawionych w bojach w koloniach, kompaniami regularnej piechoty.
O godz. 7.00 patrole konne, operujące 11 km od obozu, poinformowały o dostrzeżeniu formacji Zulusów liczącej około 4 tys. wojowników. Dalsze doniesienia, napływające do Pulleine’a we wczesnych godzinach rannych, informowały o kolejnych manewrach Zulusów. Oficerowie zastanawiali się jakie są zamiary przeciwnika: pójdzie tropami formacji Chelmsforda, czy zaatakuje obóz? Około godz. 10.30 przybył z Rorke’s Drift pułkownik Anthony Durnford, prowadząc pięć szwadronów Natal Native Horse i wspomnianą baterię wyrzutni rakiet. W tym momencie pojawiła się kwestia dowodzenia, ponieważ Durnford był starszy stopniem i zgodnie z tradycją powinien zostać dowódcą. Durnford nie uczynił jednak nic by pozbawić Pulleine’a stanowiska i zaraz po lunchu oznajmił, że przejmuje inicjatywę i rusza przeciwko siłom zuluskim, które – jego i Pulleine’a zdaniem – zamierzają uderzyć na tyły Chelmsforda.