socjalizmu i podarowali im niewielkie kwoty pieniędzy, po czym pozwolono im wrócić do domów.
Chińska armia kontynuowała marsz do centralnego Tybetu, lecz zatrzymała się około 200 km od Lhasy (miejsce to zostało nazwane przez Chińczyków „granicą Środkowego Tybetu”) i zażądała od Tybetu poddania się „pokojowemu wyzwoleniu”.
Chińczycy, mimo posiadania przytłaczającej przewagi militarnej, starali się również pozyskać przychylność mieszkańców Tybetu. Miejscowa ludność była traktowana bardzo dobrze, budowano drogi, a zatrudnionym Tybetańczykom płacono za wykonaną pracę. Według Dalajlamy, chińska armia nie atakowała cywilnej ludności: Chińczycy byli bardzo zdyscyplinowani. Byli jak brytyjscy żołnierze (w 1904). Nawet lepsi od Brytyjczyków, ponieważ rozdali trochę pieniędzy (mieszkańcom i lokalnym władcom). Dokładnie to zaplanowali.